Tegoroczna maturzystka przesłała do MEN, Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka następujący list:
Warszawa, dnia 7 grudnia 2007
Pani Katarzyna Hall - Minister Edukacji Narodowej
Pan Janusz Kochanowski – Rzecznik Praw Obywatelskich
Helsińska Fundacja Praw Człowieka
dot. mojego świadectwa ukończenia szkoły, świadectwa dojrzałości lub innych dokumentów stwierdzających posiadanie wykształcenia średniego
Jestem uczennicą klasy maturalnej ... Ponieważ nie uczęszczam na lekcje religii, uprzejmie proszę, żeby moje świadectwa końcowe nie nosiły żadnej wzmianki na temat religii, ani pozycji religia/etyka z kreską obok. Słowa religia/etyka nie mogą być skreślone. W ogóle nie powinno ich być.
Świadectwa, które będę okazywać m.in. mojemu przyszłemu pracodawcy, nie mogą naruszać moich praw. Nie można tego powiedzieć o świadectwach, jakie otrzymujemy do tej pory. Przede wszystkim łamią one art. 53 Konstytucji RP , który mówi:
pkt.7. „Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.”
Ponieważ, jak to wynika z ww artykułu Konstytucji RP, przekonania religijne są prywatną sprawą każdego obywatela, ujawnienie na świadectwie, a więc wobec osób trzecich, faktu, że nie uczestniczyłam w nauczaniu jakiejkolwiek wiary, jest nie tylko niezgodne z polską Konstytucją ale łamie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, ponieważ narusza moją prywatność. Polska podpisała tę konwencję i jest zobowiązana do jej przestrzegania. Ministerstwo Edukacji Narodowej ma również ten obowiązek.
W związku ze zmianą rządu miałam nadzieję, że polska szkoła przestanie ostentacyjnie dyskryminować uczniów niekatolików. Niestety ostatnie informacje (religia w średniej ocen, a nawet na maturze) wskazuje na to, że Polska ma być w dalszym ciągu państwem jawnie wyznaniowym a nie demokratycznym - szanującym prawa wszystkich obywateli. Świadectwo dotyczące religii a więc zajęć nieobowiązkowych, powinno być wydawane tylko na żądanie osób, które w nich uczestniczą. Fakt, że rozporządzenia ministra edukacji łamią Konstytucję, jest tylko godny ubolewania. Jest mi smutno, że muszę się upominać o sprawy tak ewidentne w państwie demokratycznym. W gronie kolegów dyskutujemy o przyszłości. Przeraża nas rzeczywistość i perspektywa np. skandalicznej, bo w praktyce przymusowej, indoktrynacji katolickiej naszych dzieci już w przedszkolu. Zastanawiamy się czy mamy żyć w Polsce i walczyć o społeczeństwo obywatelskie czy raczej niestety z niej uciekać.
Z wyrazami szacunku
(Nazwisko i nazwa szkoły pozostają do wiadomości redakcji Monitora. Dziękujemy partii Racja za udostępnienie nam tego listu).
Zobacz też:
Opinia na temat nauczania etyki
Nauka religii przed Trybunałem Praw Człowieka
Średnia z religii zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego
Wybrane komentarze czytelników
Popieram Cię maturzystko
Całkowicie zgadzam się z maturzystką! Ma stuprocentową rację! Podobno Polska jest państwem świeckim, ale religia w szkole dzieli uczniów na tych "lepszych" czytaj:chodzących na religię i tych "gorszych"- nie chodzących na religię. Ci lepsi mają trzydniowe rekolekcje, a ci gorsi są stratni trzy dni nauki pod koniec roku szkolnego. Nauczyciele innych wyznań lub ateiści są zmuszani do uczestnictwa w tych rekolekcjach, bo muszą przecież sprawować opiekę nad uczniami. Na dodatek nowy minister edukacji chyba boi się o swoje stanowisko, bo nic się zmienia na normalne, brnie dalej w ciemnogród. Brawo maturzystko, walcz o swoje!
Z poważaniem - Jolanta, nauczycielka - dane do wiadomości redakcji Monitora
Protest bardzo potrzebny
Mam takie samo zdanie w sprawie nauki religii w szkołach publicznych i oceny z religii na świadectwie. Mogłabym też coś dodać od siebie w sprawie opłacania katechetów z publicznych (czyli moich) pieniędzy oraz planów rządu dotyczących religii na maturze. Interweniowałam już w sprawach nauczania religii (i braku lekcji etyki) w szkołach, do których chodzą moje dzieci, a także zwracałam się do instytucji publicznych. Na razie nie widzę efektów... Nie tracę jednak nadziei, że w końcu coś się zmieni - świat przecież idzie do przodu. Obawiam się tylko, że zanim to nastąpi, to cała rozsądna młodzież (w tym Maturzystka i moje dzieci) zdąży już wyjechać z Polski. Dlatego cieszę się, kiedy słyszę, że ktoś publicznie zabiera głos i protestuje przeciw łamaniu podstawowych praw obywatelskich w naszym kraju.
Życzę nam wszystkim odwagi, wytrwałości i powodzenia. Pozdrawiam,
Ewa - nauczycielka
List maturzystki
Jestem nauczycielką i matką gimnazjalisty, który od zerówki nie uczęszcza na zajęcia religii.Można by napisać książkę o tym, jak wygląda unikanie, przeczekanie i przebywanie w szkołach /sanatoryjnych i szpitalnych również!/ podczas lekcji katechezy w placówkach ponoć publicznych-państwowych, a więc świeckich z założenia?!.Ale to też uczy życia ha ha . M.
Religia w szkole i na maturze
Religia na maturze? Czysta głupota. Nauka przedmiotu "Religioznawstwo"- tak. Ale już stopień z Religii na świadectwie, to dyskryminacja osób nie wierzących lub o innym wyznaniu. Sama, będąc w V-VI klasie szkoły podstawowej, byłam wyzywana przez współklasowiczów (Jehówka, bezbożnica) bo nie chodziłam na lekcje religii, które jeszcze wtedy odbywały się w przykościelnych pomieszczeniach. Młodzież dzisiaj jest przymuszana do uczęszczania na te lekcje, bo stopień, bo opinia w szkole, bo co powiedzą sąsiedzi..albo dla świętego spokoju rodziny. Kłamstwo jest grzechem,(w/g kościoła), ale jak tu mówić o prawdzie, skoro jest się zmuszanym do kłamstwa???

