Szanowny Panie Kuratorze,
Redakcja Monitora Edukacji miała okazję zapoznać się z treścią Pańskiego listu, rozesłanego drogą elektroniczną do dyrektorów szkół. Chodzi o list z 11 grudnia 2007 roku, dotyczący „Współpracy szkoły i Kościoła w organizowaniu rekolekcji wielkopostnych”. Temat i treść listu nasuwają wiele wątpliwości; w imieniu redakcji Monitora Edukacji prosiłabym o odpowiedź na kilka pytań:
1. Jaka jest podstawa prawna dla działań, o których mowa jest w liście: tj. na jakiej podstawie Pan, działając nie jako osoba prywatna, ale jako urzędnik (a zatem przedstawiciel władz publicznych Rzeczypospolitej Polskiej, które, jak mówi Konstytucja w artykule 25, „zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”) ustala z przedstawicielami jednego z wielu Kościołów i związków wyznaniowych, działających w naszym państwie, zasady współpracy szkoły i Kościoła w organizowaniu rekolekcji wielkopostnych?
2. Działając z mocy jakiego prawa wysyła Pan następnie list do dyrektorów, informując ich o poczynionych ustaleniach? Jak rozumiem, list nie ma charakteru polecenia służbowego – jaki zatem ma? I po co został wysłany?
Proszę jednocześnie, aby raz jeszcze wczytał się Pan w następujący fragment swojego listu: „Rekolekcje będąc przejawem działalności Kościoła są równocześnie zadaniem ważnym wydarzeniem szkoły. To czas zwieńczenia całorocznej pracy wychowawczej, możliwość zjednoczenia wysiłków wychowawczych nauczycieli i duszpasterzy, czas mówienia jednym głosem do wychowanka.” Czy istotnie w taki sposób winny być formułowane i definiowane zadania szkoły w państwie, w którym obowiązuje rozdział państwa i Kościoła, a zarazem – zasada równouprawnienia różnych wyznań? I czy – co dla Pana, jako pedagoga, powinno być szczególnie istotne – nie obawia się Pan, że formułując w ten sposób zadania wychowawcze szkoły, może Pan doprowadzić do sytuacji, w której dzieci (a także ich rodzice, nauczyciele i nauczycielki) nie należące do Kościoła katolickiego – wyznawcy innych wyznań, niż katolicyzm, innych religii, niż chrześcijaństwo, ateiści i ateistki – zostaną narażone na marginalizację ich potrzeb duchowych i wychowawczych, na dyskryminację a w skrajnym przypadku – na prześladowania?
Oczekując odpowiedzi, którą będę mogła – podobnie, jak czynię to z niniejszym listem – zamieścić w Monitorze, pozostaję z szacunkiem,
Anna Dzierzgowska
Zobacz też:
Współpraca szkoły i Kościoła w organizowaniu rekolekcji
Wybrane komentarze czytelników
interpunkcja niewazna?
Oczekiwalabym, ze kurator bedzie stosowal zasady interpunkcji obowiazujace w jezyku polskim. Przypominam, ze dwa bledy interpunkcyjne powoduja obnizenie punktacji na egzaminie gimnazjalnym.
(W cytowanym przez Panstwa fragmencie nie zostalo oddzielone zdanie wtracone, poza tym wyraznie tam za duzo slow [lub za malo]: "zadaniem ważnym wydarzeniem szkoły").
Zwracam na to uwage, bowiem uwazam, ze zasady obowiazujace na egzaminie sa zbyt surowe i zupelnie rozchodza sie z umiejetnosciami spoleczenstwa. A przeciez przyklad idzie z gory.
W kwestii merytorycznej - jestem wzburzona, poniewaz zycze sobie faktycznego rozdzialu kosciola od panstwa i swieckiej edukacji panstwowej. Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem: "To czas zwieńczenia całorocznej pracy wychowawczej, możliwość zjednoczenia wysiłków wychowawczych nauczycieli i duszpasterzy, czas mówienia jednym głosem do wychowanka." Zwienczeniem calorocznej pracy nie sa z pewnoscie rekolekcje, a czas mowienia jednym glosem - jesli chodzi o przeslanie pedagogiczne - jest przez caly rok, podobnie jesli chodzi o jednoczenie wysilkow. Coz to w ogole za bzdura, by najwazniejszym wydarzeniem i okresem w zyciu szkoly byly rekolekcje!
Czy taki stwierdzenie odnosnie komisariatow policji, szpitali czy teatrow wojewodztwa mazowieckiego mialoby jakikolwiek sens?
Co on jeszcze robi na tym stanowisku?
Co on jeszcze robi na tym stanowisku?
Powyższy lis należy wysłać do wiadomości dla premiera, a także w Sejmie przedstawić jako interpelację.
Rekolekcje
Rekolekcje trwają ok 2-3 godzin. Lekcje w szkole, w tym samym czasie, to 3-8 godzin. Pytam, kto traci, a kto zyskuje. Młodzież ma radochę, bo po 2 godzinach ma wolne, program szkolny nie nadąża z tematem, nauczyciele gonią " w piętkę", a Krk zaciera ręce, bo znowu garść młodych zagonił w mury kościelne. Totalna paranoja.

