Zgodnie z prawem nauczyciel jako funkcjonariusz publiczny podlega szczególnej ochronie. Za jego znieważenie może grozić nawet kara pozbawienia wolności do roku - pod warunkiem, że ktoś podlega przepisom Kodeksu karnego. W tych konkretnych przypadkach, ze względu na wiek uczniów, ich sprawy trafią do sądu rodzinnego, który podejmie decyzje o zastosowaniu środków wychowawczych.
Gazeta Prawna, 2.02.2010
Zobacz też:
Wyrok za znieważanie nauczyciela
Wybrane komentarze czytelników
Mylący tekst
Warto znać materię w której się wypowiada, inaczej wypada śmiesznie.Nauczyciel nie jest funkcjonariuszem publicznym, a jedynie podczas pełnienia swej funkcji lub w związku z nią korzysta z ochrony przewidzianej dla takich funkcjonariuszy. Art. 61 ust. 1 nie stanowi wyzwania dla czytania ze zrozumieniem.
Jest funkcjonariusze lub nie - i co z tego
Niezależnie od tego, czy i kiedy jest funkcjonariuszem publicznym, ma prawo do ochrony. Jako człowiek. A rozwydrzona gówniarzeria powinna zostać skierowana do sprzątania ulicy na przykład, bo samo przesłuchanie czyni z nich bohaterów, bo już nie tylko nauczyciele, ale i policjanci mogą im naskoczyć.
Dokładnie
Dokładnie tak - najgorsze jest właśnie to, że jak zwykle, wprowadzono przepis, który nie tylko się nie EGZEKWUJE, ale na dodatek pogarsza on sprawę właśnie dlatego, że taki łobuz dodatkowo ma się potem czym pochwalić i zostaje wzorem do naśladowania.
Gówniarze nie boją się nauczycieli, bo niby czemu mieliby się bać? Nie boją się policji, to belfra będą się bać? Skoro gliniarza można obrażać i nie grozi im za to żadna rozsądna kara, to jakim wyzwaniem jest nauczyciel i szkoła?

