Minister edukacji Katarzyna Hall zapowiada zmiany prawne, dotyczące czasu i standardów pracy nauczycieli. Zgodnie z Kartą Nauczyciela, obecnie w szkołach obowiązuje 18 godzinne pensum. Minister Hall zapowiada likwidację zapisu o takim pensum i określenie w przepisach także innych zadań nauczyciela.
Według minister chodzi o to, aby opisać co naprawdę nauczyciel robi i powinien rozbić w swoim czasie pracy. Standard powinien opisywać ile godzin miesięcznie, poza czasem spędzonym na lekcjach, nauczyciel powinien spędzić na spotkaniach z rodzicami, ile na spotkaniach rady pedagogiczne, ile na spotkaniach szkoleniowych, ile na dodatkowych zajęciach z uczniami potrzebującymi pomocy itp. Za pracę ponad ustalony standard nauczyciele mogliby dostawać dodatkowe pieniądze. Dyrektor szkoły proponowałby nauczycielowi określoną liczbę godzin, np. 20, 24, 28, nauczyciel czy nauczycielka sam decydowałby, czy chce pracować dłużej za większe wynagrodzenie.
„Gazeta Prawna” informuje, że dyrektorzy szkół są przeciwni wprowadzeniu standardów. Ich zdaniem centralne ustalenie zakresu obowiązków nauczyciela poza pensum nie jest możliwe, ponieważ każda szkoła pracuje według własnej wizji opartej na zdiagnozowanych, indywidualnych potrzebach uczniów. Według Marka Pleśniara, dyrektora biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, tygodniowy wymiar pracy powinien się składać z obowiązkowego pensum i nienormowanego czasu pracy, a nauczyciele powinni być rozliczani z efektów, a nie godzin.
Tymczasem „Gazeta Wyborcza” opisuje warunki pracy nauczycieli w różnych krajach. Jak wynika z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (raport OECD „Education at the glance 2006”) polscy nauczyciele zarabiają najgorzej nie tylko w Europie.
W Luksemburgu, gdzie pensje są najwyższe, nauczyciel zarabia rocznie równowartość ponad 80 tys. dol., w Szwajcarii – około 55 tys. dol. Rocznie, w Niemczech – prawie 50 tys. dol. rocznie. W Anglii nauczyciel dostaje średnio cztery razy więcej niż w Polsce, a w Czechach – dwa razy więcej. W krajach OECD na ogół najwięcej zarabia się w liceach, potem w gimnazjach, a najsłabiej w podstawówkach. Polskie stawki są wyrównane.
W Szwecji pensje są różne w różnych regionach i szkołach, ustala się je w indywidualnych pertraktacjach między dyrektorem szkoły i nauczycielem, biorąc pod uwagę nie długość stażu pracy, tylko potrzeby szkoły i umiejętności nauczyciela. Związki zawodowe negocjują ze związkiem gmin centralne podwyżki na dwu- lub trzyletni okres. Według umowy, nauczyciel jest zatrudniony na 45 godz. tygodniowo, z tym że 10 godz. ma do własnej niekontrolowanej dyspozycji. Jeśli nauczyciel chce podjąć dodatkową pracę, musi to ustalić z dyrektorem szkoły, ale może dodatkowo pracować najwyżej cztery godziny tygodniowo (10% etatowego czasu). W Anglii nauczyciel zaczyna pracę z ok. 17 tys. funtów na rękę rocznie (ok. 85 tys. zł); przewidziane są dodatki za pracę w trudniejszym środowisku, czyli w dużych miastach. Podwyżka następuje co dwa lata, po blisko dziesięciu latach nauczyciel dochodzi do najwyższego pułapu zarobków.
W szkole podstawowej polscy nauczyciele i nauczycielki pracują o wiele krócej niż w innych krajach. We Francji w podstawówkach nauczyciele pracują 26 godz. tygodniowo, w gimnazjum – 18, w liceum – 17. W Czechach nauczyciele w podstawówkach muszą przepracować w tygodniu 20 godz., w gimnazjum – 16, a w liceach – 15. W fińskim systemie edukacyjnym nauczyciele pracują w podstawówkach tyle co w Polsce, a szkołach wyższych – mniej.
Według danych OECD o trzy tygodnie dłużej w roku pracują tylko nauczyciele w Danii, a o dwa – w Niemczech i Holandii. O miesiąc krócej niż w Polsce uczy się we Francji, a o półtora miesiąca krócej – we Włoszech. Mimo mniejszej liczby dni szkolnych, i francuscy, i włoscy nauczyciele mają więcej godzin pracy w roku: np. we francuskiej podstawówce aż o 240 lekcji więcej, niż w Polsce, a we włoskiej – o 50.
Gazeta edukacyjna, 30.01.2008, Gazeta Prawna, 5.02.2008, Gazeta Wyborcza, 7.02.2008
Wybrane komentarze czytelników
Pani Minister powinna się zastanowić.
Każdy zawód ma swoją specyfikę, a zawód nauczyciela tym się wyróżnia, że tylko część obowiązków jest wykonywana w takim miejscu pracy jakim jest budynek szkoły. Do każdej lekcji nauczyciel musi się przygotować. Jeżeli, zgodnie z zaleceniami dydaktyki, stosuje aktywizujące metody kształcenia, to czas przygotowania lekcji nie odbiega od późniejszego czasu trwania tej lekcji. Do tego doliczmy przygotowanie i sprawdzenie sprawdzianów, analizę ich wyników, sprawdzenie zeszytów, rady pedagogiczne, spotkania z rodzicami, opiekę nad uczniami w trakcie szkolnych imprez i wycieczek, przygotowywanie szkolnych uroczystości, przygotowywanie uczniów do konkursów, a także różne przedsięwzięcia wychowawcze. W sumie wyjdzie więcej niż 42 godziny tygodniowo (średnio w roku szkolnym). Jednakże nie da się zadekretować ile godzin tej pracy należy wykonać w określonym tygodniu i miesiącu. To jest po prostu nienormowany czas pracy, ale wcale nie mniejszy niż w innych zawodach. W związku z tym, twierdzenie że czas pracy nauczyciela odbiega od czasu pracy w innych grupach zawodowych jest zwykłym kłamstwem, które powielane od lat w środkach masowego przekazu, traktowane jest jako oczywisty fakt. W tym momencie ktoś może stwierdzić, że wielu nauczycieli nie wykonuje części z tych obowiązków, a więc ich efektywny czas pracy jest krótszy. Zgoda, ale tak dzieje się w każdym zawodzie. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że we wszystkich biurach wszyscy pracownicy w 100% wykorzystują swój czas pracy. Wszędzie znajdziemy grupę, która stara się nie przemęczać. Dlaczego wczesnym popołudniem nie można zalogować się w portalu Nasza-klasa.pl? Na pewno nie dlatego, że jest on blokowany przez tysiące nudzących się nauczycieli. Czy z tego powodu należy postulować zwiększenie dziennego czasu pracy we wszystkich zawodach do 12 godzin? Bzdura. Co się stanie gdy zwiększymy obowiązującą w szkolnictwie liczbę godzin dydaktycznych? Proste, nauczyciele skrócą czas poświęcany przygotowywaniu lekcji, sprawdzaniu zeszytów, pracy wychowawczej, itp. Przecież doba dalej będzie miała 24 godziny. Nauczyciele obciążeni większą liczbą lekcji, zostaną zmuszeni do pogorszenia jakości swojej pracy z powodu braku czasu. Lekcja przygotowana nie jest tym samym, co lekcja przeprowadzona „z marszu”, a praca opiekuńczo-wychowawcza nie da się wymierzyć godzinami.
Reformatorskich zadań dla Pani Minister jest wystarczająco dużo (służę listą) i nie musi majstrować, przy tym co działa dobrze.
Zbigniew Osiński
Zakład Dydaktyki Historii UMCS w Lublinie
Do Zbigniewa Osińskiego
Bardzo dziękuję za mądry i rzeczowy komentarz.
Pozdrawiam S.Broniarz

