Polscy nauczyciele uważają, że w szkołach są coraz większe są problemy z dyscypliną, a wielu z nich przyznaje się do bezradności. Fatalną sytuację w szkołach potwierdzają badania przeprowadzone w województwie łódzkim przez doktora Jacka Pyżalskiego z Instytutu Medycyny Pracy, Katedry Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Łódzkiego, redaktora portalu gazeta.edu.pl i wykładowcę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi.
Aż 90 proc. nauczycieli z podstawówek i gimnazjów uznało, że szkoła ma poważne trudności z dyscypliną. 92 proc. jest zdania, że uczniowie zachowują się coraz gorzej. A co czwarty z pedagogów dopuszcza wprowadzenie do szkół kar cielesnych.
(Gazeta Edukacyjna 08.05.2007)
Wybrane komentarze czytelników
Czy rzeczywiście?
Problem zapewne zaczął być dostrzegany wywołaniem tematu, bo zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Instytut Matki i Dziecka zjawisko przemocy w szkole nasilało do 2003 roku, a od tego czasu wśród chłopców utrzymuje się na niezmienionym poziomie, a wśród dziewcząt spadło. Natomiast przemoc ta się pogłębiła, bo częściej są to bójki niż np. wyzwiska. Polska - chłopcy jest nieco powyżej międzynarodowej średniej, dziewczęta - poniżej. Ale dużo gorzej od nas sytuują się Niemcy, Austria i Litwa, natomiast najmniej przemocy występuje w Szwecji, Czechach i Irlandii. W Szwecji jednak od kilkunastu lat wdraża się programy radzenia sobie z emocjami, rozwiązywania konfliktów, mediacji rówieśniczych. U nas zresztą jest coraz więcej tego typu lokalnych inicjatyw - i to właśnie nie wdrażania rózgi, ale umacniania szacunku do samego siebie, szacunku dla drugiego człowieka, organizowania pomocy koleżeńskiej między nauczycielami, organizowania współpracy z poradniami psychologiczno-pedagogicznymi (vide świetna inicjatywa kuratorium w Olsztynie), włączania rodziców, pedagogicznego dokształcania rodziców. Wiadomo, że agresja rodzi agresję, wybuch nauczycielskiej złości nie pomoże. Ale nauczyciele muszą mieć wiedzę i wsparcie, szacunek dla siebie, solidną wiedzę merytoryczną i dobre podstawy wiedzy psychologicznej. Żadna droga na skróty nie pomoże. Jest coraz więcej publikacji na ten temat - i żadna nie promuje rózgi, jest coraz więcej szkoleń - te również nie promują rózgi. Jednak poradzenie sobie z sytuacją wymaga przede wszystkim pracy nad samym sobą, a na to nie każdy ma ochotę i nie każdy wie, jak to zrobić. MEN nie pomoże, może więc pomóżmy sobie sami?
zacznijmy się BIĆ!
Zacznijmy BIĆ się nawzajem! W szkole jeśli nam sie nie podoba czyjś sposób bycia,w domu jeśli brat nie chce oddać pilota a mama zrobiła niesmaczny obiad,w pracy również bo ktoś zabrał nam awans,w kinie jeśli ktoś zasłania nam ekran,na ulicy też bo co będą nas potrącać-niech patrzą przed siebie! Jest sposób na wszystko-siła! A dla mięczaków,którzy jej nie mają jest internet! Tam mogą czuć się bezpiecznie! Przynajmniej pięścią nikt nie dowali...

