Jednak to nie ranking jest najważniejszy, lecz wnioski, które wynikają z badań. Profesor Krzysztof Konarzewski, koordynator badania PIRLS uważa, że trzeba wreszcie zdecydować o obniżeniu wieku szkolnego i objęciu kształceniem sześciolatków. Zmiany wymaga również podstawa programowa. Dzieci powinny być uczone czytania nie tylko z podręczników, ale również z tekstów innych książek i czasopism.
Badania wykazały dodatkowo, że uczniowie w Polsce czują się bezpiecznie w szkołach podstawowych a same szkoły są dobrze zorganizowane i wyposażone. Wysokie jest wykształcenie nauczycieli. Niestety w szkołach króluje „kultura narzekania” a nauczyciele i dyrektorzy są przekonani, że do szkoły przychodzą uczniowie mający coraz większe kłopoty z mówieniem. Badania nie potwierdzają tej opinii.
Z badania PIRLS 2006 wynika, że lepiej czytają dziewczęta niż chłopcy; tylko co drugiemu dziecku czytanie sprawia przyjemność, co trzeci uczeń najwyżej dwa razy w miesiącu czyta dla rozrywki.
Zobacz też:
Dobra nowina, albo wyniki badań PISA
Wybrane komentarze czytelników
dlaczego dziesięciolatki marnie czytają?
Dzieci czytają nie najlepiej, bo ich rodzice i dziadkowie też z czytaniem radzą sobie średnio! Zamiast gazet i czasopism - "czytają" tabloidy z dużym drukiem, małą ilością tekstu, czasem oglądają informacje w TV. Film obcojęzyczny - czekają na wersję z lektorem, bo z napisami nie zdążają. Wielu dorosłych ma odruch wodzenia palcem wzdłuż tekstu, przekazują go młodszym i zwykle nie wiedzą, że zwalnia to czytanie i opóźnia zrozumienie. W wielu domach nie ma książek... Przy kupowaniu prezentów też się o nich nie myśli. Wiele dzieci najpierw nie ogląda przeznaczonych dla nich książeczek - są filmy - potem nie czyta lektur - ogląda je na ekranie kina lub DVD. Nawet książki o Harym Poterze, odpowiednie dla dziesięciolatków, praktycznie czytają tylko starsi. No i to, że starsi mówią, "nie mam okularów, nie mogę przeczytać" - a dzieci są spostrzegawcze i zauważają, że dorośli mają kłopoty z
czytaniem - wniosek nic się nie stanie jak też nie będę
potrafił!
Reforma goni reformę. Ucznia dogonić nie może.
Profesor Krzysztof Konarzewski, koordynator badania PIRLS uważa, że trzeba wreszcie zdecydować o obniżeniu wieku szkolnego i objęciu kształceniem sześciolatków. Żenujące! Sześciolatki od wielu wielu lat SĄ w naszym kraju objęte kształceniem. Polskie przedszkola realizują program kształcenia i wychowania dzieci nie tylko sześcioletnich, również trzyletnich. Sztuczne przeniesienie dziecka sześcioletniego w mury szkoły nie poprawi jego możliwości.Sześciolatek zarówno w domu, jak i na ulicy , jak i w szkole , czy też w przedszkolu ma wciąż te same możliwości! Zróżnicowanie jest cechą wyłącznie osobowo indywidualną. Z pustego i Salomon nie naleje, a z talentem rodzą się nieliczni. Przedszkola są obecnie LEPIEJ wyposażone i przystosowane do pracy z tak małym dzieckiem. Wtłaczanie dzieci w szkolne środowisko jest swoistym ukrytym sposobem na społeczno-emocjonalną przemoc wobec maluchów. Dzieci, gdy słuchają i biorą udział w kierowanej, edukacyjnej zabawie trzymają w rękach zabawki i PYTAJĄ: Kiedy będziemy się bawić? Dzieci sześcioletnie chcą się bawić! Biegać! Spontanicznie! To rozwija wyobraźnię, uczy nawiązywać poprawne kontakty społeczne, uczy myślenia. W przedszkolu forma nauki i zabawy jak do tej pory była fantastycznie połączona i przynosiła bardzo dobre efekty. Można się spierać co do pracy poszczególnych zespołów nauczycielskich w przedszkolach, ale nie można wmawiać społeczeństwu, że dzieci w przedszkolach do tej pory niczego się nie uczyły! Pan Konarzewski widzi w dzieciach geniuszy spragnionych czytania. Może zapytałby dzieci, czy jego pragnienia będą im się podobały? A co zrobić, żeby dzieci lepiej w Polsce czytały? Uczyć czytać dzieci jeszcze młodsze, właśnie w przedszkolu, stosując zasadę indywidualizacji. Metodą małych kroków można osiągnąć o wiele więcej niż spektakularnymi wydawałoby się pociągnięciami. Położyć nacisk na doskonalenie nauki czytania w szkole podstawowej na każdym przedmiocie.Ustanowić priorytet: Czytanie i rozumienie przed zapamiętywaniem, przepisywaniem, odtwarzaniem. A tak na marginesie, jak to się stało, że poprzednia ekipa reformatorów zapomniała, że do klasy pierwszej w tym roku szkolnym weszły dzieci siedmioletnie i pozwoliła, żeby wydawnictwa wypuściły podręczniki do szkół za łatwe dla siedmiolatków, a za trudne jak dla sześciolatków? Jest maj a w podręcznikach pierwszaki ciągle liczą do 10, piszą po śladach! Zanim pomysły trafią do realizacji warto pomyśleć o tych, którym te dobre rady mają pomóc.

