Aleksandra Kowalik, dyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego i Wychowania MEN uważa, że za mało poświęca się uwagi zdolnym uczniom. Są szkoły, które z nimi pracują, ale są takie miejsca, gdzie diamenty w ogóle nie są poszukiwane. I dodaje, że wybitnie uzdolnieni nie zawsze są najlepszymi i najgrzeczniejszymi uczniami i dlatego trzeba umieć do nich dotrzeć. Również dla wielu nauczycieli praca z wybitnymi uczniami stanowi nie lada wyzwanie.
MEN planuje wprowadzić jednolity dla całego kraju system wspierania zdolnych uczniów i uczennic. W tym celu jeszcze w tym roku przeprowadzi ogólnopolską diagnozę. Ma ona dać odpowiedź na pytania, m.in. jaki jest w Polsce procent uczniów zdolnych, w jakich regionach kraju są szkoły, które mogą się pochwalić uczniami odnoszącymi sukcesy w olimpiadach przedmiotowych, a gdzie ich brak.
„Chcemy skupiać się nie tylko na przygotowywaniu do konkursów i olimpiad przedmiotowych. Zdolne dziecko może się rozwijać, uczestnicząc np. w badaniach naukowych na uczelni” – mówi Aleksandra Kowalik.
„Niewielu nauczycieli matematyki potrafi rozwiązywać olimpijskie zadania, ale ważne, by każdy potrafił powiedzieć uczniowi, po jakie książki sięgnąć, gdzie się zwrócić, by móc się rozwijać” – mówi Włodzimierz Zielicz, fizyk z LO im. Kopernika w Warszawie, który przygotowuje uczniów do olimpiad.
Ministerstwo chce stworzyć listę miejsc, w których zdolni mogą się rozwijać. Stworzenie takiej bazy adresów, w której np. można znaleźć najbliższą uczelnię udostępniającą licealistom laboratorium chemiczne, to jeden z pomysłów MEN na poprawienie pracy szkół ze zdolnymi uczniami.
Wielu dyrektorów szkół podkreśla, że sprawdza się połączenie w jednym zespole szkół gimnazjum i liceum. Wtedy nauczyciele mają szanse na lepsze poznanie uczniów. Dyrektorzy podpowiadają też, że w rozwijaniu zainteresowań matematycznych sprawdzają się brydż i szachy. Urzędnicy zbiorą też dobre przykłady pracy ze zdolnymi. Pod koniec roku mają się rozpocząć szkolenia dla nauczycieli, rodziców i samorządowców dotyczące pracy z wybitnymi uczniami i uczennicami.
Rzeczpospolita, 24.02.2010
Zobacz też:
Projekt wprowadzenia obowiązkowej nauki gry w szachy w szkołach
Wybrane komentarze czytelników
Uczniowie zdolni
Nareszcie w MENie dojrzała inicjatywa zajęcia się uczniami zdolnymi! Ja już jakiś czas temu zajęłam się tym nieporuszanym dotąd w Polsce tematem, przygotowując wystąpienie poselskie na Sejm Dzieci i Młodzieży, które pozwolę sobie tu przytoczyć.
Pani Marszałek ! Panie Marszałku!
Wysoki Sejmie !
„Umysł to nie dzban, który należy wypełnić, ale ognisko, które wypada zapalić” - tak mówił pisarz, historyk i filozof Plutarch z Cheronei. Chciałabym te słowa uczynić mottem mojego wystąpienia dotyczącego przekonania Wysokiej Izby do wprowadzenia w prawie zmian, służących poprawie warunków edukacji dzieci szczególnie uzdolnionych. Realia dzisiejszego świata wymagają od nas nie tylko posiadania wiedzy z określonej dziedziny, ale stworzenia pewnej wizji, określenia celów, zaplanowania strategii działania, przewidywania skutków i dostrzegania różnych rozwiązań.
Jestem absolwentką szkoły imienia Marii Skłodowskiej – Curie. Niestety, dla wielu z nas polska uczona stała się tylko nazwiskiem w podręcznikach do historii, a nie powodem do dumy i naśladowania. Od jej czasów nikt z naszego kraju nie mógł się poszczycić Nagrodą Nobla ani z chemii, ani z fizyki. Co roku Akademia Szwedzka ogłasza nazwiska kilkunastu noblistów. Kiedy Polska doczeka się następców polskiej wybitnej chemiczki? Noblista to nie tylko powód do dumy, to wskaźnik miejsca we współczesnym, szybko rozwijającym się świecie. O potędze ekonomicznej i politycznej państw decyduje przecież nie wielkość fabryk, ale ilość wynalazków, które potrafimy opatentować, wdrożyć i sprzedać. Jeżeli chodzi o innowacyjność licencji i technologii, jesteśmy na szarym końcu w Europie. Czytam te statystyki i wstydzę się.
Nie brak przecież u nas ludzi zdolnych....
Polski system edukacji przewiduje wspieranie utalentowanej młodzieży. Dziesiątki konkursów i olimpiad przedmiotowych służą wychwytywaniu i nagradzaniu osób szczególnie uzdolnionych. Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Najwyższa Izba Kontroli w ubiegłym roku negatywnie oceniła funkcjonowanie systemu opieki nad młodymi talentami w wielu szkołach. Corocznie maleje liczba uczniów objętych działaniami w zakresie opieki i kształcenia szczególnie zdolnych, maleje liczba stypendiów dla tych uczniów. Nie wykorzystano zachęcających osiągnięć i doświadczeń eksperymentalnej szkoły w Toruniu. W raporcie NIK podkreślono ponadto, że w publicznych szkołach kształcenie uczniów szczególnie uzdolnionych traktowane było marginalnie, a liczba uczniów realizujących indywidualny program nauczania lub tok nauki była niewielka i zmniejszała się w kolejnych latach. Szczegóły kontroli NIK wypadają przygnębiająco. Nie wchodząc w szczegóły Raportu, odsyłam zainteresowanych do dokumentacji Sejmowej.
Koleżanki i Koledzy Posłowie!
Polsce potrzebna jest ustawowa ochrona interesów młodzieży szczególnie uzdolnionej.
Jak nasza oświata wygląda na tle innych krajów? Od kilku lat nasz kraj uczestniczy w międzynarodowym programie badań edukacyjnych PISA. Nie wypadamy w nich najgorzej. Co ciekawe, ogłoszenie wyników PISA w Niemczech jest okazją do kilkudniowej gorącej debaty w Parlamencie, mediach i w szkołach. Nie ma w tych dniach ważniejszego tematu w polityce. A w Polsce nawet studenci socjologii nie wiedzą co to takiego PISA, a media w lakonicznych wzmiankach informują z satysfakcją, że przesunęliśmy się o jedno lub dwa miejsca w górę i nie jesteśmy już na końcu. Potrzebna jest wielka narodowa dyskusja i klimat sprzyjający podejmowaniu ambitnych celów edukacyjnych. PISA to kopalnia wiedzy o problemach poszczególnych typów szkół w Polsce, a zarazem możliwość porównania naszej sytuacji z krajami, które wyprzedzają nas w rozwoju cywilizacyjnym i bogactwie. Naszej oświacie na pewno brakuje pieniędzy. Ale czy problem sprowadza się tylko do nich? Wielokrotnie bogatsi Amerykanie czy Niemcy też mają swoje kłopoty. Taniej jest uczyć się na błędach innych niż własnych. Powinniśmy mieć własne badania socjologiczne i psychologiczne, wyniki których służyć powinny nie tylko ministerialnym ekspertom, ale być przedmiotem parlamentarnych debat w naszej Izbie. Tylko w ten sposób można zdiagnozować potrzeby i cele edukacyjne. Edukacja musi być rzeczywistym a nie tylko deklarowanym priorytetem w polityce państwa.
Koleżanki i Koledzy Posłowie!
Polsce potrzebna jest ustawowa ochrona interesów młodzieży szczególnie uzdolnionej!
Już przed wielu laty zapewniono w naszym kraju możliwość kształcenia dzieci uzdolnionych poprzez indywidualny tok lub program nauczania.
Koleżanki i Koledzy, pozwólcie, że o sposobie funkcjonowania tego systemu opowiem na swoim własnym przykładzie. Możliwością pogłębiania wiedzy w wybranych przedmiotach zainteresowałam się w ostatnich klasach podstawówki. W powiatowej poradni psychologicznej byłam pierwszym od 30 lat przypadkiem ucznia badanego pod kątem weryfikacji moich predyspozycji do takiego programu. Moi rodzice i ja zetknęliśmy się z szeregiem biurokratycznych barier, które należało pokonać. A więc zamiast zachęty i wsparcia - przeszkody. To tłumaczy przyczyny przytaczanych przez NIK statystyk dotyczących dramatycznie spadającej liczby uczniów uczestniczących w obu formach kształcenia (o 27% spadł odsetek uczniów realizujących indywidualny tok nauczania, są województwa, w których odrębny tok lub program w liceach realizuje jeden na 5 tysięcy uczniów, o 20% spadła liczba stypendiów dla uczniów zdolnych).
W całej Polsce indywidualny program lub tok nauczania realizuje około 10 tysięcy uczniów. Według badań ośrodka do spraw dzieci wybitnie uzdolnionych w Rennes we Francji przeciętnie około 2,5 % osób w wieku od 6 do 16 lat ma ponadprzeciętne zdolności intelektualne. Oznacza to, że w Polsce powinno być ich około 120 tysięcy.
Koleżanki i Koledzy Posłowie!
Dlatego powtórzę, że Polsce potrzebna jest ustawowa ochrona interesów młodzieży szczególnie uzdolnionej!
Dyrekcja i nauczyciele mojej szkoły podstawowej sprzeciwiali się konsekwentnemu profilowaniu klas, grupujących np. uzdolnionych matematyków, czy biologów i chemików. Uważali, że to właściwe, aby w jednej klasie grupować uczniów na różnych poziomach. Uważam, że takim zespole trudno rozwijać indywidualne zainteresowania, uczyć myślenia. Nie chodzi mi tu o segregację. Jestem przeciwna takiemu postępowaniu. Ale czy nie warto omówić więcej materiału z uczniami, którzy tego chcą? Obowiązującą praktyką jest od lat podciąganie słabszych kosztem zdolniejszych, bo oni i tak sobie poradzą. Szkoła dbała tylko o nasze zdrowie fizyczne, uczniowie odnoszą rewelacyjne sukcesy sportowe, ale żadne inne, nic więcej.
Pozwólcie, że powrócę do motta mojego wystąpienia. „Umysł to nie dzban, który należy wypełnić, ale ognisko, które wypada zapalić”, teza ta oznacza mniej wiedzy encyklopedycznej do zapamiętania, a więcej umiejętności nabywanych w szkole drogą doświadczeń i zajęć praktycznych. W odniesieniu do szczególnie uzdolnionych uczniów oznacza to dostęp do dobrze wyposażonych laboratoriów, pracowni, specjalistycznego oprogramowania komputerowego, zasobnych bibliotek.
Szansą na nadgonienie opóźnień w stosunku do zagranicy jest zapewnienie środków na wymianę międzynarodową. Dla przykładu podam, że tylko w bieżącym roku Polska może wykorzystać prawie 80 milionów euro ze środków Europejskiego Funduszy Społecznego „Program Operacyjny Kapitał Ludzki”, priorytet III – „ Wysoka jakość edukacji”.
Wynalazki i technologie to oczywiście domena nauk ścisłych, ale nie zapominajmy o humanistach. W kraju, w którym młodzież czyta niewiele i niechętnie może grozić nam w przyszłości zapaść nauk humanistycznych. Inwestując w polonistów, historyków, przyszłych filozofów, kreujmy mody i aspiracje intelektualne.
Odrębny problem to wyławianie i kształcenie talentów artystycznych. Polska szkoła muzyczna, jaką znam, to szkoła ze starymi, zniszczonymi instrumentami i brakiem książek z nutami, ale wielkim społecznikowskim zapałem nauczycieli. Tak się składa, że znam też litewską szkołę muzyczną. Wielki gmach z przestronnymi pokojami, najlepszymi instrumentami i gigantyczną biblioteką. Potrzebujemy nie tylko naukowców, następców Marii Skłodowskiej – Curie, ale artystów na miarę Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej.
Wysoka Izbo!
Nie muszę nikogo przekonywać, że uzdolnionych ludzi szukać należy i w dużych, i w małych miastach i w stolicy, i w wioseczkach, wśród biednych i bogatych. Polska musi wykorzystać cały swój potencjał intelektualny. Ze wstydem czytam, że młodzi mieszkańcy wsi mają obecnie mniejsze szanse na ukończenie studiów wyższych niż ich rówieśnicy sprzed II wojny światowej. Nie pociesza mnie, że w Niemczech dzieci z rodzin inteligenckich 16 razy częściej przystępują do matury niż z te rodzin robotniczych. W bogatych krajach wydano wielkie sumy na wyrównywanie szans edukacyjnych, ale rzecz nie tylko w pieniądzach. Obok finansowanych z budżetu programów stypendialnych widzę tutaj wielką rolę dla organizacji pozarządowych, które mają świetną orientację w konkretnych problemach w danych społecznościach.
Obecny system edukacji powinien zostać zmieniony. Potrzebna jest zmiana ustawy o oświacie tak, aby dzieci szczególnie uzdolnione znalazły dla siebie miejsce w każdej szkole, aby nie odchodziły do szkół prywatnych czy społecznych, dających lepsze gwarancje poszanowania konstytucyjnych praw do nauki.
Rankingi, jakie od kilku lat przygotowuje pismo Perspektywy, nie potwierdzają stereotypów o lepszej nauce za pieniądze. Pierwsze miejsca zajmują publiczne licea. Szkoda, że do tej pory, mimo wielu zapowiedzi nie ukazał się ranking najlepszych gimnazjów.
Wszyscy wiemy, że inwestowanie w ludzi opłaca się, korzyści, jakie społeczeństwo może odnieść, przeliczane są na prestiż i pieniądze (przypomnijmy sobie, jak budowała się potęga naukowa, intelektualna USA). W naszym kraju w tym zakresie robi się niewiele, a nawet przeciwnie, wszelkie działania zwalczane są w imię hasła: „Wszyscy ludzie są równi”, decyduje większość, mamy demokrację.
Mamy demokrację, a więc klasy, gdzie uczniowie mogliby bez przeszkód rozwijać swe talenty, niekoniecznie muszą być negatywnie odbierane przez pozostałą większość.
Już prawie dziesięć lat temu Ministerstwo Edukacji powołało zespół specjalistów do wypracowania zasad kształcenia dzieci szczególnie uzdolnionych. Jakie są efekty pracy tego zespołu, czy ktoś je zna? Obowiązująca ustawa o systemie oświaty zawiera regulacje pozwalające na kształcenie uczniów wybitnie zdolnych, przepisy wykonawcze do ustawy określiły możliwości kształcenia tych uczniów tylko z wykorzystaniem metod i programów wzbogaconego kształcenia (indywidualne toki nauczania, rozszerzone programy nauczania). Przepisy te są prawie martwe.
Przygotowując się do tego wystąpienia zajrzałam na strony internetowe Ministerstwa Edukacji Narodowej i znalazłam dokument mówiący o głównych zamierzeniach resortu edukacji i wśród dwudziestu kilku priorytetów nie znalazłam nic o programach edukacyjnych skierowanych do ucznia wybitnie zdolnego.
Koleżanki i Koledzy Posłowie!
Dlatego po raz kolejny powtórzę, że Polsce potrzebna jest ustawowa ochrona interesów młodzieży szczególnie uzdolnionej!
Dlaczego uważamy, że nie można w Polsce osiągać sukcesów naukowych? Dlaczego wyjeżdżamy? Tygodnik „Polityka” wręcza już od kilku lat Paszporty Polityki najlepszym młodym naukowcom, chcąc zainteresować ich sukcesami pracodawców i zachęcić innych młodych, aby zostali. Problemem emigracji młodych zdolnych większość ludzi zainteresowała się dopiero teraz, kiedy emigracja ta osiągnęła gigantyczną skalę.
Chcemy wierzyć, że uczymy się nie dlatego, że tak chcą nasi rodzice czy nauczyciele, ale po to aby być mądrzejszymi, lepiej rozumieć świat, a w przyszłości mieć ciekawą pracę, która pozwoli nam na dalszy rozwój własnej osobowości. Czy współczesna polska szkoła, z coraz bogatszą ofertą programową, ciekawymi podręcznikami, nowoczesnymi pomocami dydaktycznymi jest na tyle ciekawa, że potrafi nauczyć nas, uczniów, twórczego myślenia? Czy nauczyciel potrafi wyzwolić w nas, nakłaniając do coraz bardziej konstruktywnego sposobu myślenia zainteresowanie określona dziedziną wiedzy? Uczeń, by uwierzyć w swoją siłę i możliwości, winien być traktowany w sposób partnerski, chce wiedzieć, że w każdej chwili może liczyć na wsparcie ze strony nauczyciela. Nic nie zniechęca do nauki bardziej, jak nudne lekcje i zadania domowe wykraczające poza tematy omawiane na zajęciach. Chcemy rozwiązywać problemy, a nie słuchać nudnego wykładu. Chcemy zadawać pytania, chcemy nauczyć się samodzielnie myśleć. Przecież już starożytni filozofowie mądrość pojmowali jako sztukę zadawania pytań i dialogu, żeby być mądrym nie wystarczy dużo wiedzieć mawiał Heraklit.
Młodzież zdolna, to wcale nie margines społeczny, „kujony” siedzące w książkach. To silna grupa społeczna, bardzo twórcza i naprawdę chcąca zostać w naszym kraju! Czy nie warto zainwestować w ustawową ochronę interesów młodzieży szczególnie uzdolnionej?
keytyka
Od wielu, wielu już lat prowadzę tego typu nauczanie, nikt a w szczególności ministerstwo nie pomaga w tej dziedzinie. Jak czytam te górnolotne wynurzenia ministerstwa to mam już wszystkiego dość. Oni by chcieli , abyśmy ciągle pracowali dla idei. Dobry nauczyciel powinien być godnie wynagradzany i promowany. Tymczasem moje koleżanki przez cały okres istnienia liceum nigdy takiego nauczanie nie prowadziły i dobrze im się dzieje.Do takiego nauczania trzeba się bardzo dobrze przygotować i mieć dobry kontakt z uczniem. To jednak wymaga znacznie więcej pracy i zaangażowamia i znacznie więcej godzin niż przewiduje ministerstwo. Od tego roku nie angażuję się w tego typu nauczanie. Skutecznie wybito mi to z głowy. Wszelkie pomysły ministerstwa mnie mierżą. Poziom kształcenia się znacznie obniża i nie jest to wina tylko nauczycieli jak chciałoby to widzieć ministerstwo. Uczeń tak naprawdę to ostatnia osoba,na której zależy tym urzędnikom, bez doświadczenia i rozsądku. To co teraz się dzieje w szkolnictwie to sabotaż.
Dziękuję za uwagę

