Chodzi o opracowanie wskaźników, pozwalających oceniać i porównywać szkoły z punktu widzenia tego, ile uczniowie i uczennice zyskują, ucząc się w danej szkole. Badanie EWD ma pozwolić określić (na podstawie przede wszystkim wyników egzaminów z różnych etapów nauczania), co uczniowie i uczennice danej szkoły wnoszą do niej na starcie i co z niej wynoszą. Porównując wyniki egzaminów, możemy powiedzieć tylko: szkoła A uzyskuje wyniki wysokie, szkoła B – średnie. Na podstawie wyników EWD powinniśmy móc powiedzieć np.: „aha, do szkoły A przyszły dzieci, które miały świetne wyniki w podstawówce i nadal mają świetne wyniki. Szkoła B przyjęła dzieci bardzo słabe i widać, że pomogła im się rozwinąć”.
Tyle teoria – dość, trzeba przyznać, obiecująca. A co z praktyką? W swoim blogu matematyczka Danuta Sterna (CEO) wylicza jawne i ukryte błędy, jakie, jej zdaniem, zawiera opracowywany obecnie system. Dzięki uprzejmości autorki, publikujemy jej analizę w Monitorze.
Zobacz też:
EWD - wątpliwości
Wybrane komentarze czytelników
Żal...
Oskarżenia rzucone...
Bezsensowne oskarżenia (zamiast - zawsze możliwych - wątpliwosci)...
I to na łamach pisma założonego przez śp. Irenę Dzierzgowską, która szanowała wiedzę i ludzi wiedzy, sprzyjała odważnym innowacjom i nie szczędziła trudu, aby nauczyć nas, nauczycieli wydawać osądy uzasadnione (dowodami)i konstruktywne (dla przyszłych działań.
Żal...
bardzo proszę o reakcję
Niestety, nie moge się uspokoić. Znam członków Zespołu EWD (krótko należałam do zespołu, odpadłam, bo bylam najzwyczajniej za słaba (intelektualnie) na takie przedsięwzięcie) i ich imponujący dorobek (wszelaki - ci ludzie są wybitnymi specjalistami nie tylko od EWD!). I cała Polska teraz czyta o ich PRZEKRĘTACH...
Gdyby chociaż w Monitorze w newsach podano link do blogu D.Sterny... Odpowiedzialność za tekst byłaby silnie zaakcentowana i skupiona na osobie autorki. Ale nie, opublikowano jej tekst na łamach e-pisma i to w taki sposób, ze można o "przekrętach" przeczytać bez łagodzącego (co nieco) komentarza redakcji zawartego w newsie jak wyżej.
Bardzo proszę o reakcję. Dyskusja o EWD jest bardzo potrzebna i Zespół zachęca do niej także na swojej stronie, w trakcie kolejnych Szkołach EWD, na radach, konferencjach - gdzie się tylko da.
Czy naprawdę potrzebna i - co ważniejsze - stosowna jest zachęta do tej dyskusji za pomocą listy domniemanych "przekrętów", de facto - zarzutów o nieuczciwość?!
Z poważaniem
Ewa Kędracka
spokojnie to tylko termometr
Część pierwsza – oczywista.
EWD jest termometrem i to z roku na rok lepszym. Rośnie wiedza o możliwościach zastosowania EWD, ale oczywiście rośnie też niewiedza.
Do obliczenia EWD i normalizacji wyników egzaminów używa się coraz lepszych narzędzi matematycznych, ale oczywiście ich efektywność wzrośnie, gdy poprawimy testy po klasie VI (nadzieja w MEN), wprowadzimy matematykę na maturze (już 2010 r.) i skorzystamy z wyników egzaminów gimnazjalnych z języka obcego
(już za 2 lata). Dzisiaj możemy policzyć EWD dla poszczególnych klas w gimnazjum i podjąć dyskusję o przyczynach naszych sukcesów i niepowodzeń. Gdy porównywać będziemy szkoły działające w różnych środowiskach to zaobserwowana różnica będzie sumą różnic wywołanych środowiskiem i jakością pracy placówek (oraz dostosowaniem testów do różnic kulturowych). Podobnie różnica w EWD dziewcząt i chłopców jest wynikiem różnic rozwojowych, różnic w skuteczności nauczania dziewcząt i chłopców, oraz różnic w konstrukcji testów.
Część druga – trudniejsza.
1. Czy możemy sprawdzić EWD np. na początku klasy II gimnazjum? TAK. Jest to trudniejsza operacja, ale bardzo pożyteczna.
2. Czy EWD wyrówna różnicę osiągnięć młodzieży z różnych środowisk? NIE. Ale możemy tę różnicę zmierzyć i sprawdzić, które z zastosowanych przez nas metod były skuteczniejsze w rozwoju kompetencji uczniów.
3. Łącząc 1 i 2 możemy sprawdzić po roku, po dwóch (nie tylko po trzech) co nam wychodzi, a co nie.
4. A korzystając z 3 można oszacować koszt i metody wyrównywanie szans. Na razie widzimy jedynie, że szanse są różne, a podejmowane działania w skali kraju dają mierne efekty.
5. Czy możemy policzyć EWD dla ucznia? NIE. Pomiar ten dotyczy co najmniej 10 osobowej grupy uczniów, bo po sukcesie jednego ucznia nie można wnioskować o procesie edukacyjnym (nie wszyscy polscy protestanci osiągają tak wysokie wyniki jak Buzek czy Małysz).
6. Czy można z EWD policzyć efektywność jednego nauczyciela np. biologa? NIE. Pracując w szkole, tak jak w każdym zespole, którego produkt jest skomplikowany nie możemy arbitralnie wskazać tych co psują. Gdyby praca w szkole miała charakter taśmy produkcyjnej brakorobów byłoby łatwiej znaleźć. Takie rozwiązanie było możliwe w ideologii Herbartowskiej.
7. Czy EWD dodaje coś dziewczętom i odejmuje chłopcom? TAK. Bo porównanie wyników dziewcząt i chłopców w wieku gimnazjalnym tego wymaga. Ale dzięki takiej analizie można wskazać te grupy uczniowskie, w których dziewczęta chociaż dalej są lepsze od chłopców to nie uzyskały oczekiwanych rezultatów, zwłaszcza w przedmiotach matematyczno przyrodniczych. Jest o tyle ważne, że w wielu środowiskach, w tym również nauczycielek, humanistyczne umiejętności uczennic są nadokreślane już pierwszego dnia w szkole.
8. Czy można oszukać wskaźniki EWD nie promując uczniów? Oszukać można każdy termometr.
9. Czy EWD ograniczy przekręt z dysleksją? NIE. Tak samo nie ograniczy korepetycji, ściągania, molestowania ani złych obiadów.
Mam jednak nadzieję, że przy podejmowaniu decyzji w skali mikro (np. wybór wychowawców w szkole) jak i makro (np. tworzenie zespołów) lub wspomaganie dobrych liceów profilowanych (zamiast ich bezmyślnego kasowania) będzie brana pod uwagę dobra analiza wyniku EWD, czego naszej młodzieży (jak i ich nauczycielom) gorąco życzę.
dr Marek Piotrowski marek.a.piotrowski@gmail.com.
link do bloga
Zapraszam do dyskusji o EWD : http://mojaosswiata.wordpress.com/page/4/
Faktycznie tytuł tego wpisu - "Przekręty EWD" nie jest właściwy. Starałam się już na blogu z niego wytłumaczyć. Kojarzy się z nieuczciwością i to zamierzoną, nie było to moją intencją. Niech więc nazywa się - "Niejasności EWD". Jednak wolałabym, aby ktoś odniósł się do meritum, a nie tylko powoływał na autorytety (nawet niekwestionowane).
Zapraszam Danuta Sterna

