Monitor.edu.pl / Komentarze tygodnia Kanał RSS: Monitor Edukacji

Akcja „Idę głosować z mamą i tatą”

Kanał RSS: Newsy edukacyjne

Za cztery tygodnie wybory parlamentarne. Nie zamierzamy agitować, nie kandydujemy z żadnej listy, nawet nie próbujemy przewidywać wyników. Zwracamy się natomiast z apelem do dyrektorów szkół, nauczycieli, pedagogów. Proponujemy ogólnopolską akcję „Idę głosować z mamą i tatą”. Jej celem jest przekonanie uczniów, aby namówili swoich rodziców do udziału w wyborach. Bez względu na to, jakie mają poglądy polityczne i na jaką partię chcą głosować.

Nauczyciele mogą wykorzystać godziny wychowawcze na omówienie z uczniami znaczenia wyborów. Niezależnie od wieku dzieci, zarówno sześcio- jak i siedemnastolatkowie mogą dyskutować o wartości demokracji. Mogą w symulacjach, ćwiczeniach i zabawach podejmować decyzję zespołowe, wykorzystując procedurę głosowania. Niech te decyzje dotyczą istotnych dla nich spraw szkoły. Ważne, aby uczniowi zrozumieli, że wszyscy mają równe prawa a każdy głos tak samo się liczy. Tak w szkole, jak i w poważnych wyborach.

„Idę głosować z mamą i tatą” to nasza hasło. Może przekonamy jakąś grupę nauczycieli, nauczyciele przekonają uczniów, a uczniowie namówią swoich rodziców do udziału w wyborach. I może dzięki temu frekwencja wyborcza nieco wzrośnie. Warto spróbować? Na pewno.

Irena Dzierzgowska, 23 września 2007

Wybrane komentarze czytelników

To nie jest dobry pomysł

Autor: enka31

Trudno odmówić dziecku i trudno mu wytłumaczyć, dlaczego nie głosuję. Nie mam na kogo, ponieważ uważam, że żadna z partii nie nadaje się do rządzenia. Nie mam zamiaru łamać swoich zasad i wybierać tzw. mniejszego zła.

Co wybieram... kiedy głosuję?

Autor: Jarosław Jendza

Akcja na pierwszy rzut oka wydaje się nie budzić żadnych kontrowersji. Oto w społeczeństwie obywatelskim, w demokracji trzeba wybierać, aby owa demokracja funkcjonowała. Problem w tym, że zdaniem niektórych obserwatorów życia politycznego (w tym życia politycznego w Polsce) wyborcy nie dokonują wyboru określonej wizji państwa, a jedynie swoistego logo partyjnego, którego sens sprowadza się do odróżniania się od konkurencyjnych emblematów. Jeżeli zatem założymy, że polityka stała się grą, w której wygrywa ten, kto się lepiej promuje i nic ponadto - wybory nie mają sensu. Z tej perspektywy wydaje się, że powinniśmy nie iść na wybory i nie brać udziału we wspomnianej grze. Pojawia się jednak kolejny problem, bowiem w takim przypadku stajemy się niemą masą, która godzi się na wszystko, co jej "zgotuje" los.
Pozostaje jeszcze trzecia opcja - pójście na wybory i oddanie "pustego" głosu. Jest to forma protestu znana w demokracji i wielokrotnie wykorzystywana. Znowu jednak trafiamy na kłopot polegający na tym, że nasz "protest" trafi do śmietnika razem ze źle wypełnionymi kartami do głosowania i w ten sposób pozostanie niezauważony.
Co robić w takiej sytuacji? Nie wiem.

Twoja opinia

Nadsyłane opinie są przeznaczone dla redakcji i nie są automatycznie publikowane na stronie. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do zamieszczenia pod artykułem wybranych komentarzy.