Monitor.edu.pl / Felietony Kanał RSS: Monitor Edukacji

Skandal w gąszczu ideologii

Kanał RSS: Newsy edukacyjne

„Skuteczne wychowanie we współczesnej szkole” – taki był tytuł sesji zorganizowanej w Centralnym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli we współpracy z Centrum Doskonalenia Nauczycieli „Formatio in Veritate et Caritate” w Lublinie.

W relacji z sesji na stronie internetowej CODN napisano:

„Sesja była poświęcona idei wychowania dzieci i młodzieży w duchu patriotyzmu, wartości chrześcijańskich i ogólnoludzkich, oraz kształcenia moralnie dobrych postaw we współczesnej szkole tak bardzo obecnie dotkniętej zjawiskiem agresji i nihilizmu.”

Nie była. Nie pokazywała też wartości chrześcijańskich i ogólnoludzkich ani też postaw moralnie dobrych. Jeśli coś pokazywała, to agresję i butę.

Prelegenci wygłosili na niej kilka tekstów. Mimo że rozdano je uprzednio uczestnikom w materiałach, były one głęboko niezrozumiałe – a jedyne, co było w nich oczywiste, to nienawiść prelegentów. Do czego? Ano do wszystkiego, co poza nimi i ich poglądami, a najbardziej do tego, co działo się w oświacie między rokiem 1989 a czasem dojścia do władzy jedynie słusznych poglądów, na drugim miejscu zaś – do systemu komunistycznego. Oczywiście, nienawiść w imię wiary w karność i posłuszeństwo jako najskuteczniejsze i jedyne metody wychowawcze – podawane w demagogicznym sosie rozważań o wykształceniu klasycznym.

Podstawowe zarzuty stawiane współczesnej szkole to:

- mówienie o prawach ucznia i oddzielanie ich od obowiązków: mówienie o prawach ucznia jest równoznaczne z podżeganiem do wojny z nauczycielami i innymi dorosłymi

- przykładanie wagi do rozwoju umiejętności w imię fałszywych idei społeczeństwa wiedzy: w szkole uczniowie mają mieć kontakt z ideami dobra, prawdy i piękna, bo jeśli w szkole się z nimi nie zetkną, to nigdy się z nimi nie zetkną, jeśli w szkole nie przeczytają „Pana Tadeusza”, to nigdy go nie przeczytają, a współczesna szkoła – zdaniem prelegentów – w ogóle o tym nie pamięta

- mamienie uczniów koncepcjami wielorakiej inteligencji, które niesłusznie mają potwierdzać fałszywą tezę o potencjale każdego ucznia i szansie, jaką na rozwój może mieć każde dziecko.

Kilka cytatów:

O szkole Summerhill: „Radykalizm metod stosowanych przez Neilla szokuje nawet dzisiaj po doświadczeniach antypedagogów lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W podlondyńskiej szkole nie przywiązywano wagi do uczniowskich wulgaryzmów, wagarów, a ideę samorządu uczniowskiego doprowadzono do absurdu” (dając dzieciom możliwość zabrania głosu w sprawie palenia papierosów. A nierozdawanie środków antykoncepcyjnych i osobne sypialnie dla dziewcząt i chłopców było ustępstwem Neilla związanym z wymaganiami władz oświatowych).

Kiedy mówi się o prawach dzieci, uczniów, jest to: „przedłużenie leninowskiej walki klas, w rozumieniu której funkcja i rola w społeczeństwie, jaką pełnią dzieci, jest – analogicznie jak w marksizmie - wytworem dziejowym czy kulturowym, a nie obiektywnym faktem.”

I dalej:.

„Nie ulega wątpliwości, że postulaty antypedagogiki oraz dokonania takich szkół, jak Summerhill promieniowały na systemy edukacyjne... ich odbicie widać nie tylko w metodyce szkolnej, ale również w prawodawstwie – patrz: koncepcja praw ucznia.”
Dalej autor cytowanego tekstu przechodzi do krytyki teorii wielorakiej inteligencji Howarda Gardnera, przekonując, że uniemożliwi ona w konsekwencji ocenianie uczniów, zmusi nauczyciela do niedopuszczalnego – według tego tekstu – dostosowywania się do „indywidualnego stylu” uczenia się ucznia i pozostawia wrażenie, że „człowiek jest biologicznym cyborgiem bez duszy i wolnej woli, którego należy odpowiednio zaprogramować na osiągnięcie celu. W tym kontekście wiara, że nowy kierunek jest zwieńczeniem myśli pedagogicznej, poprzez ostateczne uwolnienie potencjału umysłu wydaje się nie tylko naiwna, ale i niebezpieczna.”

„Traci na znaczeniu również klasyczny pogląd, jakoby podstawowe kształcenie opierało się na przekazaniu pierwotnych kodów cywilizacyjnych, poprzez preferowanie wiedzy humanistyczno-filologicznej. Teraz już poznanie obiektywnej prawdy, dobra i piękna przestaje być priorytetem edukacyjnym... Skoro bowiem każda kultura ma swoją prawdę, a na dodatek każdy uczeń ma własny styl uczenia, to wyróżnianie jednej kultury grozi oskarżeniem o fundamentalizm.”

„W ramach współczesnych nurtów w edukacji pojawiają się nie tylko nowe kierunki, ale również tendencje, mody czy slogany pedagogiczne, powtarzane bezwiednie, które stają się ważnym elementem współczesnej debaty o edukacji. Takim chwytliwym sloganem jest np. domaganie się wdrażania uczniów do „krytycznego myślenia” oraz budowanie „społeczeństwa wiedzy””

„Ten przyjmujący pozory neutralności „krytycyzm” wcześniej czy później ujawnia swoje prawdziwe oblicze, prowadząc do ideologizacji szkolnictwa. Niezwykle pouczające są pod tym względem raporty UNESCO z ostatnich lat. Pisze się w nich otwarcie, że edukacja obywatelska... ma spełniać określone cele skrywane pod hasłami wychowania do wielokulturowości, pluralizmu i globalizmu”

Myślenie krytyczne jest utożsamiane z „radzeniem sobie w życiu”, co autor uznaje za przydatne, ale co – jego zdaniem - młodzi ludzie od wieków zdobywali, „rozwijając w sobie cnotę roztropności…. A dzięki cnocie rozsądku młody człowiek uczył się trafnego podejmowania decyzji.”

A teraz tezy dotyczące społeczeństwa wiedzy:

„W starożytności ludzie wolni zdobywali ogólne wykształcenie zgodnie z ideałem enkyklio paidea, ucząc się nauk i sztuk odpowiednich dla ich pochodzenia społecznego. Artes liberale uczyły umiejętności liczenia, pisania, przemawiania, logicznego wnioskowania, czyli rozwijały ogólne predyspozycje intelektualne człowieka. W przeciwieństwie do nich ludzie niższego stanu i niewolnicy przeważnie nabywali umiejętności w ramach artes serviles ( sztuk niewolniczych). W sztukach niewolniczych główne zadanie sprowadzało się do wykorzystania zwinności i siły do wytworzenia przedmiotów użytkowych, kosztem rozwoju intelektualnego”.

„Współcześnie również akcentuje się wiedzę, o której raczej należy mówić, iż nie tyle jest wiedzą ogólną co zawodową. Na przykład jednym z zadań Strategii Lizbońskiej jest budowanie „gospodarki opartej na wiedzy”, Deklaracja Bolońska zakłada tworzenie „Europy wiedzy”. Stosunkowo często w dokumentach sygnowanych przez instytucje Unii Europejskiej można znaleźć też wezwanie do kreowania „społeczeństwa wiedzy”. Wiedza wydaje się być produktem marketingowym europejskiego systemu edukacji. W praktyce jednak nie chodzi tu o wiedzę, co raczej o znajomość danych mikro i makro ekonomicznych. W systemach oświatowych przełoży się to na nasycenie programów szkolnych przedmiotami, które umożliwią zdobywanie i interpretację „danych” związanych z funkcjonowaniem rynku pracy.”

„Europejski obywatel zredukowany do wymiaru ekonomiczno-informatycznego to doskonały materiał na robotnika – niewolnika dla wielkich koncernów, a także wymarzony pochłaniacz reklam i propagandy politycznej. Braki w ogólnym wykształceniu umożliwiają dowolną manipulację przyszłym konsumentem i wyborcą”. Tak niewykształconemu obywatelowi Europy przeciwstawiony jest dawniej kształcony człowiek z charakterem: „Człowiek z charakterem dojdzie wszędzie i zdobędzie wszystko. W klasycznej myśli pedagogicznej w pierwszej kolejności kształtowano sprawności ogólne, moralne i intelektualne, dążąc do formowania charakteru.”

„Kolejnym znakiem podążania tym szlakiem jest swoiste zafiksowanie się na idei nauczania „zarządzania informacją”…. W rezultacie dołącza się do kompetencji kluczowych „umiejętność uczenia się przez całe życie” i dąży do przekształcenia szkoły w instytucję uczącą, jak się uczyć, a nie – jak do tej pory – przekazującą określone wiadomości i tradycje.”
I to wszystko jest, zdaniem prelegenta, oczywistą konsekwencją myśli Lenina i Krupskiej, którzy „krytykowali tradycyjny ideał wykształcenia wychodząc z pobudek klasowych… A teraz słyszy się to często w ustach współczesnych polityków oświatowych, usprawiedliwiających potrzebę kształcenia niewolniczego.”

Dawno nie widziałam tak kompromitującego, nieprofesjonalnego spotkania. Czytane z kartki lub mówione – to w zależności od formy i umiejętności krasomówczych prelegentów – teksty, pisane pseudonaukowym językiem, pełnym zawiłych wywodów niejasnych myśli, za to bardzo oczywistych intencjonalnie: pasja krytyki była w nich aż nadto widoczna. Do tego ani cienia nowoczesnych środków przekazu – poza mikrofonami, które nieustannie odmawiały posłuszeństwa, ale jak się okazało, dlatego, że panowie mówcy ich nie włączali….

Współpracuję z CODN od lat – bywałam na różnych sesjach, seminariach, konferencjach, szkoleniach. To, co miało miejsce we wtorek, to było cofnięcie się o kilkadziesiąt lat w rozwoju intelektualnym i cywilizacyjnym. Wielka szkoda, bo za czasów dyrektora Mirosława Sielatyckiego CODN jawił się jako najnowocześniejsza placówka edukacyjna, której działania były inspiracją do prawdziwego rozwoju systemu edukacji i każdego nauczyciela, chcącego z niezwykle bogatej i różnorodnej oferty szkoleniowej CODN skorzystać. We wtorek miałam wrażenie, że znalazłam się w jaskini – wcale nie filozofów, czego brak zarzucał szkołom jeden z mówców – a jaskini wstecznictwa podlanego pseudofilozoficznym bełkotem:

- nie uwzględniono standardów cywilizowanego dialogu: odsądzano od czci i wiary osoby i poglądy osób – nie dając żadnej możliwości zaprezentowania poglądów odmiennych. Sesja miała charakter czysto ideologiczny;

- nie padło ani jedno stwierdzenie, które byłoby precyzowaniem tematu skutecznego wychowania we współczesnej szkole… Ale to dobrze, z przerażeniem myślę o możliwości przełożenia tego ideologicznego bełkotu na praktykę szkolną. Nie mówiąc już o tym, że w ogóle o współczesnej szkole nie było tam mowy – poza pełną negacją.

Sesja, w której uczestniczyłam, nie miała nic wspólnego z prawdziwą, mądrą i profesjonalną debatą o współczesnej szkole, o wychowaniu, o skuteczności metod możliwych do zastosowania. Nie miała nic wspólnego z debatą o wartościach, o rozwoju, o mądrości. Była popisem głupoty i buty – przez instrumentalne traktowanie wartości , demagogię, kompromitujący poziom.

Aż strach pomyśleć, że została zorganizowana przez CODN.

Strach pomyśleć, co będzie dalej….



Wszystkie cytaty pochodzą z materiałów rozdawanych na sesji oraz zamieszczonych na stronie internetowej CODN.

Anna Rękawek, 28 maja 2007

Wybrane komentarze czytelników

nihil novi

Autor: Ryszard Bryła

No cóż, sami sobie zgotowaliśmy ten los. Sobie i swoim dzieciom. To smutne.

nauczyciel....

Autor: Renata

Dlaczego wszyscy mowią tylko o wychowaniu uczniów....?? W szkole do której chodzi moja 12-sto letnia corka najpierw trzeba byłoby zabrać się za przeszkolenie nauczycieli... są zlośliwi, wysmiewni, nietolerancyjni, widza uczniów w bialoczarnych barwach (żli i dobrzy) jak ktoś jest "inny" prawdziwy i domaga sie swoich praw to automatycznie "pogarsza" sie w nauce, a jeżeli zainterweniuje rodzic to wystawia mu taką opinię ..... że lepiej siedzieć cicho. Nadmienie, iż moja corka ma stwierdzoną nerwicę szkolną, zalecone przez psychologa zupełnie inne traktowanie.... ale koga to obchodzi??? Ich odpowiedz jest taka, iż każdy może sobie "załatwic" taką opinie i wogóle nie biorą jej pod uwagę!! Jak powierzyć opieke nad dzieckiem takim nauczycielom????

rodzic

Autor: kenigsman mariola

Rodzic w szkole nie ma nic do powiedzenia, a nauczyciele traktują ich jako zło konieczne jeśli im się nie podlizuje. Praktycznie nie znają swoich uczniów ,rodzice tolerowani są tylko na wywiadówkach i przy organizacji imprezy klasowej by dostarczyć napoje i upiec ciasto.Prawa ucznia wywieszane w szkole to tylko pozory i znikoma ich część ,a przestrzegania nie będę komentować.Rodzice też nie orientują się jakie przysługują im prawa lub nie domagają się ich respektowania ,by nauczyciel nie mścił się na dziecku.

Strach się bać

Autor: Pawe Oruba (IU)

No oczywiście największym problemem są przekleństwa u dzieci i wagary (które oczywiście nie były wagarami). Dobrze, że wiemy, że w Summerchill i "wagarowicze" wyszli na swoje, na czym polega paradoks nie do rozgryzienia przez narodowców.
Wszyscy wiemy, że panom i paniom z CODN-u najbardziej przeszkadza, to że Neill śmiał napisac w swej ksiąze, że uprawiał seks przed ślubem, ateistą a co gorsza, że w masturbacji nie ma nic złego.


Trwajmy więc w narodowej ciemnocie rodem ze średniowiecza.

Zgroza

Autor: Zbigniew Osiński

Jeżeli przytoczone stwierdzenia rzeczywiście padły na tej konferencji, to należy zapytać jej organizatorów kogo i dlaczego zaprosili. Przecież dla nauczycieli nie powinno się organizować czegoś na wzór partyjnych agitek. Do autorki mam prośbę o ujawnienie nazwisk prelegentów. Chętnie przyjrzę się ich dorobkowi pedagogicznemu. A swoją drogą to ciekawe - jakimi kryteriami posłużyli się organizatorzy zapraszając konkretne osoby? Dlaczego np. nikt z Zakładu Dydaktyki Historii UMCS w Lublinie nie dostał zaproszenia? Przecież my też zajmujemy się sprawami wychowania młodzieży.
Zbigniew Osiński
Zakład Dydaktyki Historii UMCS w Lublinie

Twoja opinia

Nadsyłane opinie są przeznaczone dla redakcji i nie są automatycznie publikowane na stronie. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do zamieszczenia pod artykułem wybranych komentarzy.