Monitor.edu.pl / Analizy Kanał RSS: Monitor Edukacji

Autorski pomysł OSSKO na wspieranie szkół

Kanał RSS: Newsy edukacyjne
Z pewnym opóźnieniem dotarły do mnie ostatnie numery Gazety Szkolnej, w tym jej numer 17/18, a w nim pełen oburzenia list Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Powiatowych i Gminnych Samorządowych Ośrodków Doskonalenia Nauczycieli (OSPiGSODN) spowodowany uchwałą programową Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSSKO) na rok 2010.

Ten ostatni dokument, uchwalony 14 lutego 2010, przedstawia siedmiopunktowy pogram działań OSSKO na rok 2010 (m.in. działalność szkoleniowa, konsultacje edukacyjnych aktów prawnych, organizacja studiów podyplomowych wspólnie z Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności, CEO i Collegium Civitas, wspieranie czasopisma „Sedno”, promocja Stowarzyszenia).

Jest wśród nich punkt piąty: „Zainicjowanie instytucjonalnego wsparcia dla dyrektorów i organów prowadzących”. I to ten punkt, a właściwie jego uzasadnienie, wzbudziło oburzenie OSPiGSODN. Czytamy w nim bowiem: „Od dłuższego już czasu stowarzyszeni w OSSKO (kto?) uważają za konieczne stworzenie systemowego wsparcia szkoły w wypełnianiu przez nią nałożonych zadań. Placówki doskonalenia nauczycieli nie wykonują zadań w tym zakresie na poziomie gwarantującym osiągnięcie celu, czyli jakościowego rozwoju szkół – system zinstytucjonalizowanego doradztwa nie jest przygotowany merytorycznie, organizacyjnie i kadrowo do pomocy dyrektorom i szkołom w rozwiązywaniu konkretnych problemów.

To kategoryczne stwierdzenie budzi od razu ciekawość: skąd to wiadomo? Należałoby się spodziewać informacji: „przeprowadzone badania na reprezentatywnej próbie … XXX dyrektorów wskazują, iż YY,Y% z nich negatywnie ocenia … itp. Tymczasem nic takiego się tam nie pojawiło i trudno przypuszczać, że to przeoczenie. Po prostu nikt tego nie badał – ot, tak sobie napiszemy: oni są do niczego, teraz my!

Sytuacja jest dodatkowo kuriozalna, gdyż członkami OSSKO są także dyrektorzy tychże placówek doskonalenia. Czyli Walne Zgromadzenie OSSKO uchwala, że jedni jego członkowie muszą zastąpić innych jego członków – dyrektorów placówek doskonalenia – we wspieraniu dyrektorów szkół, bo ci drudzy członkowie tegoż OSSKO „nie wykonują zadań w tym zakresie na poziomie gwarantującym osiągnięcie celu”.

Ciekawe jest też, jak OSSKO wyobraża sobie stworzenie nowego systemu, będącego panaceum na bolączki dyrektorów potrzebujących wsparcia w zakresie rozwoju ich szkół. W punkcie III. „Założenia do zmiany”, czytamy: „Należy wyłonić ok. 500 osób zwanych roboczo „mentorami” w liczbie odpowiadającej od 1 do 3 na każdy powiat” – powiatów mamy, jak wiadomo 379, a więc prosta arytmetyka wskazuje, że najczęściej będzie to jeden - „z dużym doświadczeniem zawodowym i wiedzą merytoryczną – najlepiej osób pełniących funkcje kierownicze w oświacie /mających doświadczenie w kierowaniu szkołą/ placówką”.

Można stąd wnioskować, że najlepsi do tego zadania są dyrektorzy szkół. Jak wiadomo, dyrektorzy są różni, jedni znakomici, inni całkiem średni, ale z pewnością każdy z nich ma bardzo dużo pracy we własnej szkole i „kilkudniowe pobyty w szkole zapraszającej (mającej problemy)” byłyby raczej trudne … Chyba, żeby do jego szkoły przyszedł wtedy inny mentor – dyrektor jeszcze innej szkoły, a do tamtej jeszcze jeden … no i mamy: wnuczek za babcię, babcia za dziadka, dziadek za rzepkę i tak w nieskończoność! Nie jest ważne, żeby króliczka złapać, ale żeby go gonić! W dodatku, gdy praca dyrektora – mentora w innej szkole miałaby być opłacana z unijnych pieniędzy do 2015 roku, a następnie z budżetu JST lub szkół i placówek.

Jeszcze jedna rzecz budzi niepokój: w uchwale nie ma ani słowa na temat sposobu wyłaniania owych mentorów, ich kwalifikacji, ani przygotowania ich do tak trudnego zadania.

Przypominam, że przy wdrażaniu reformy edukacji, autorstwa Ireny Dzierzgowskiej, w roku 1999, Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli (CODN) w programie „Nowa Szkoła” wykształcił ok. 3000 edukatorów, którzy zdobyli swoje umiejętności na 168-godzinnych kursach, a następnie byli zobowiązani do przeprowadzenia superwizowanych zajęć, co zapewniało wysoką jakość ich dalszych szkoleń, które prowadzili dla dyrektorów i nauczycieli.

Wspieranie rozwoju szkoły poprzez Wewnątrzszkolne Doskonalenie Nauczycieli, obok tworzenia programów, oceniania kształtującego oraz kompletnie dzisiaj zapomnianej integracji między przedmiotowej, było jednym z elementów edukatorskich szkoleń.

W swoim czasie CODN wspierał stowarzyszenia nauczycielskie organizując im spotkania, szkolenia, dając szanse na wymianę doświadczeń i występowanie w sprawach dotyczących wszystkich nauczycieli.

Większość z nas prowadziła szkolenia dla nauczycieli wykorzystując kompetencje swoich członków. Towarzystwo Rozwijania Inicjatyw Oświatowych TRIO, któremu mam przyjemność przewodniczyć, prowadziło wiele szkoleń dla nauczycieli małych wiejskich przedszkoli powstających w ramach programu EFS dla Stowarzyszenia „Edukator” z Łomży oraz w kilku projektach realizowanych przez Federację Inicjatyw Oświatowych. Nikt jednak nie składał oświadczeń, ani uchwał, z których wynikałoby, że inni źle wspierają nauczycieli, szkoły, przedszkola, czy ich dyrektorów.

Perspektywa, żeby doskonaleniem nauczycieli i dyrektorów w Polsce zajęłoby się jedno, czy dwa stowarzyszenia nauczycielskie, jest absurdalna. Placówki samorządowe są potrzebne. Na szczęście ich żywot nie jest zagrożony, bo są one powoływane i finansowane przez samorządy.
Janina Zawadowska, 19 czerwca 2010

Zobacz też:
Błyskawiczna decyzja MEN: CODN i CMPP znikają z mapy edukacyjnej Polski (grudzień 2009)

Wybrane komentarze czytelników

Centralnie łatwiej

Autor: Jarosław Kordziński

Mniej więcej od 1917 roku w kolejnych krajach próbowano skuteczni dowodzić na różne sposoby, że centralne zarządzanie jest najbardziej skutecznym sposobem na kierowanie państwem i poszczególnymi jej sektorami. Tymczasem kolejne doświadczenia, od początku lat osiemdziesiątych realizowane również w naszym kraju, wskazują, że dużo bardziej efektywnie zarządza się tymi systemami, w których decyzje podejmują klienci, a zadaniem państwa jest praca nad tym, by przeciwko owym klientom nie powstawały żadne organizacje monopolistyczne, które pozbawiając odbiorcę swoich usług czy produktów możliwości wyboru pozwalają na nieograniczone windowanie w górę cen i równie nieograniczone w dół zaniżanie jakości swoich wytworów.
Nie jestem zwolennikiem dzisiejszego systemu doskonalenia czy wspierania rozwoju szkół i nauczycieli. Moim zdaniem jedyne pozytywne rozwiązanie w tym zakresie mogłoby przynieść jednoznaczne określenie oczekiwań wobec pracy szkół i nauczycieli oraz wzmocnienie możliwości dysponowania środkami na rozwiązywanie własnych potrzeb oraz problemów przez dyrektorów szkół. Co ciekawe zrobiono sporo, by tak się właśnie stało. Mamy nowe podstawy programowe nie najgorsze rozporządzenie o nadzorze. Teraz należałoby zadbać o przekazanie pieniędzy dyrektorom. Wszystkim, nie tylko tym, których jedni proponują nazwać mentorami, a inni...
PS
Nie jestem tak do końca przeciwny wykorzystywaniu dyrektorów do pracy na rzecz rozwiązywania problemów innych szkół. Nawiasem mówiąc w większości tzw. zespołów dyrektorskich i tak w sposób nieformalny funkcjonują rozmaici liderzy, którzy inni pytają o radę, proszą o pomoc itd. Nie najgorszym pomysłem byłoby ich jakoś wzmocnić, dać im dodatkowe kompetencje, wsparcie poprzez dodatkowe szkolenia czy dostęp do informacji bądź bezpośredniego kontaktu z ekspertami do konkretnych spraw. Może warto spróbować spotkać się gdzieś w pół drogi?

Twoja opinia

Nadsyłane opinie są przeznaczone dla redakcji i nie są automatycznie publikowane na stronie. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do zamieszczenia pod artykułem wybranych komentarzy.

Kapitał Ludzki - Narodowa Strategia Spójności Stowarzyszenie edukatorów Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego