<< WsteczSpis TreściDalej >>

Barbara Murawska, Elzbieta Putkiewicz

Rozdział 9. Zaniechania

1. Zaniedbania i zaniechania: problemy opieki i wychowania dzieci w wieku 0-6 lat

Opieka i wychowanie dzieci w wieku 0-3 lat

Niezwykle mało dzieci w tym wieku objętych jest opieką instytucjonalną. Zaledwie około 4% dzieci uczęszcza do publicznych żłobków, których liczba zresztą systematycznie zmniejsza się. O ile w roku 1995 było ich w Polsce 591, to w roku 2004 już tylko 377.

Na bardzo małą liczbę dzieci w wieku 0-3 lata w żłobkach publicznych zwracają uwagę autorzy Diagnozy Społecznej 2005. Pewna liczba dzieci, aczkolwiek trudna do oszacowania, uczęszcza do przedszkoli niepublicznych, które często przyjmują dzieci dwuletnie, chociaż nie zawsze są do tego przygotowane pod względem opieki psychologicznej i pedagogicznej. Przedszkola publiczne z reguły nie przyjmują dzieci w wieku żłobkowym, ponieważ są oblegane przez swoich „klientów” w wieku 3 – 6 lat. Pozostałe dzieci w wieku od 0 do 3 lat wychowywane są przez rodziców, babcie lub nianie - opiekunki. Na te ostatnie rośnie popyt wobec braku miejsc w żłobkach i przedszkolach. W efekcie utworzył się potężny ich rynek, tyle, że jak pisze Joanna Podgórska (2007) – zlokalizowany całkowicie w szarej strefie. Ta szara strefa wynika w znacznej mierze z trudności biurokratycznych, jakie muszą pokonać rodzice, którzy chcieliby zatrudnić nianie oficjalnie. Od dawna nie można podjąć decyzji o wprowadzeniu prostych, np. ryczałtowych form zatrudniania opiekunek dziecięcych (Podgórska, 2007). W efekcie trudna do oszacowania liczba dzieci w wieku 0 – 3 lat jest wychowywana przez osoby zatrudnione w sposób nielegalny. Warto przypomnieć, że ze Strategii Lizbońskiej wynika, że do 2010 roku kraje członkowskie Unii Europejskiej powinny objąć opieką instytucjonalną nie tylko przynajmniej 90% dzieci od 3 lat do rozpoczęcia obowiązku szkolnego, ale i jedną trzecią dzieci w wieku 0 – 3 lata.

Opieka i wychowanie dzieci w wieku 3 -6 lat

W latach 1990 – 1999 zlikwidowano 30% przedszkoli. Więcej, bo aż 38% placówek zlikwidowano na wsi, w mieście 22%. Efektem takiego działania jest spadek liczby miejsc w przedszkolach miejskich o 14%, w przedszkolach wiejskich - aż o 24%. Faktycznie, na skutek zmian demograficznych zwiększył się odsetek dzieci uczęszczających do przedszkola w mieście, natomiast na wsi można zauważyć tendencję przeciwną. W miastach, w 1990 roku do przedszkola uczęszczało 56,3% dzieci w wieku 3 do 6 lat, w 1999 roku, 63,9%. Na wsi analogiczne dane wynoszą 36,6% i 35,2%. Należy jednak dodać, że taki obraz upowszechnienia przedszkola jest zniekształcony ze względu na sześciolatki, których 99,7% objętych jest opieką przedszkolną (dane z roku 2001/2002).

Udział dzieci w wieku 3-5 lat w wychowaniu przedszkolnym w roku szkolnym 2005/2006 wyniósł 41%, tj. o ponad 4% więcej niż w poprzednim roku i o około 5% więcej w porównaniu z rokiem 2000/2001. Można zauważyć zatem tendencję wzrostową, jednak w porównaniu z innymi krajami pozostajemy wśród państw o najniższym wskaźniku upowszechnienia wychowania przedszkolnego.

W miastach uczestnictwo dzieci w edukacji przedszkolnej wynosiło 55%, wzrost w porównaniu do wymienionych okresów odpowiednio o 2,7% (w stosunku do 2004/2005) i 6,7% (w stosunku do 2000/2001), ale na wsi uczestnictwo w edukacji przedszkolnej w roku w roku szkolnym 2005/2006 wynosiło 17,5%, wzrost o 0,8% i 2,4% (GUS 2005).

Średnie udziału nie dają pełnego obrazu sytuacji wychowania przedszkolnego w Polsce. Niepokoją różnice między gminami.

W prawie co dziewiątej gminie wiejskiej brak jest przedszkola, a w co trzeciej do przedszkola uczęszcza mniej niż 10% dzieci. W gminach miejskich sytuacja jest lepsza, jednak w co ósmej z przedszkoli korzysta mniej niż 1/3 dzieci. Różnice pomiędzy gminami są znaczące, w niektórych upowszechnienie przedszkola jest wysokie, ale w połowie gmin do przedszkoli uczęszcza mniej niż 1/5 dzieci w wieku 3-5 lat ( Jakubowski, 2005).

Autor zauważa, że systematycznie zmniejsza się liczba przedszkoli: w 1995 roku 62% gmin wiejskich nie posiadało żadnego lub też posiadało tylko jedno przedszkole, w 2000 roku takich gmin było 68%, a w 2004 – 74%. W miastach, wprawdzie mniej dynamicznie, ale również maleje liczba przedszkoli. Zjawisko to można wyjaśnić polityką samorządów, ale również zmniejszającą się liczbą dzieci w wieku przedszkolnym.

Autorzy Diagnozy Społecznej 2005, zajmują się sytuacją wszystkich dzieci w wieku 0 – 6 lat łącznie. Z badań ich wynika, że tylko 20% w 2005 roku korzystało z opieki instytucjonalnej. Jest to znaczna poprawa w stosunku do roku 2003, w którym objętych opieką instytucjonalną było 13% dzieci z tego przedziału wiekowego. Autorzy Diagnozy podkreślają utrzymującą się znaczną dysproporcję między miastami i terenami wiejskimi. Dzieci miejskie trzykrotnie częściej korzystały z opieki instytucjonalnej niż wiejskie. Do przedszkoli i żłobków w roku 2005 uczęszczało 11% dzieci wiejskich. Warte podkreślenia jest, że i tutaj zanotowano wzrost w porównaniu do 2003 roku, w którym z instytucji tych korzystało 8% dzieci wiejskich (Diagnoza 2005).

Z tego krótkiego przeglądu danych jawią się co najmniej dwa32 obszary zaniedbań i zaniechań.

Pierwszym jest brak żłobków i jakichkolwiek uporządkowań prawnych indywidualnej opieki nad dzieckiem od 0 do ukończenia 3 lat. Wydaje się, że sytuacja wymaga poważnych decyzji podjętych wspólnie przez: Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej – któremu bez specjalnych teoretycznych uzasadnień podlegają sprawy dzieci w wieku 0 - 3 oraz Ministerstwa Edukacji i Pracy. Ministerstwo Finansów ma tutaj do rozwiązania również poważny problem, chociażby ze względu na konieczne „wyjęcie” opiekunek dziecięcych z szarej strefy, ale nie tylko, ponieważ jak wiadomo dobre wychowanie jest opłacalne33, ale kosztowne.

Drugim obszarem zaniedbań, i może bardziej zaniechań, jest przedszkole. Stopień upowszechnienia przedszkola zwłaszcza na wsi jest zdecydowanie zbyt niski. Ogólnie, w wychowaniu przedszkolnym w wieku 3 – 5 lata w znacznej mierze nie uczestniczą te dzieci, którym przedszkole jest najbardziej potrzebne, to znaczy dzieci z rodzin o niskim potencjale kulturowym. Z badań (Murawska, 2004) wynika, że umiejętności dziecka na progu szkoły zależą od jego uczestnictwa w zajęciach przedszkolnych. Ma to szczególne znaczenie dla dzieci z rodzin o niskim statusie społecznym. Co więcej, skuteczne kompensowanie upośledzenia społecznego przez edukację przedszkolną wymaga interwencji już od czwartego roku życia.

Rozwiązaniem problemu ciągle zbyt małej liczby dzieci w przedszkolach byłaby na pewno proponowana przez PiS i zaniechana przez następców ministerialnych z LPR, zmiana polegająca na uczynieniu dzieci sześcioletnich pierwszoklasistami, a pięciolatków – podopiecznymi obowiązkowej zerówki. W maju 2006 minister Giertych odwołał niestety realizację postulatów projektu PiS. O posłaniu dzieci do przedszkola winni jego zdaniem decydować rodzice. Trzeba jednak przypomnieć, że w co dziewiątej gminie wiejskiej przedszkola nie ma – co decyzje rodziców zdecydowanie ogranicza. 


Elżbieta Putkiewicz

2. Matura – obszary zaniechania i zaniedbania

Zgodnie z informacją podaną przez Centralną Komisję Egzaminacyjną egzaminu maturalnego nie zdał w roku 2007 co dziesiąty uczeń. Dodajmy, że dodatkowe 55 000 tegorocznych maturzystów nie dostałoby świadectwa maturalnego, gdyby nie amnestia ministra Giertycha. Faktycznie to 25% maturzystów, a nie 10% nie zdało w tym roku matury – czyli, nie uzyskało powyżej 30% punktów z któregoś z egzaminów. W roku 2006 nie uzyskało powyżej 30% punktów z któregoś z egzaminów, czyli faktycznie nie zdało egzaminu dojrzałości 21% maturzystów. Amnestia obowiązywała w roku 2007 po raz ostatni. Trybunał Konstytucyjny uznał jej niekonstytucyjność. Z pewnym ociąganiem 29 kwietnia 2007 Minister Edukacji Narodowej podpisał nowe rozporządzenie w sprawie oceniania, którego najważniejszą częścią była likwidacja amnestii. Amnestia maturalna jest przykładem „chowania głowy głęboko w piasek”. Wprowadzający ją minister zrezygnował z wypełniania przez egzamin dojrzałości funkcji kontroli jakości kształcenia szkolnego. Wolał nie dopuścić do sytuacji, gdy wielu uczniów nie zda matury. Tylko, że amnestia w tym wypadku jest kiepskim lekarstwem, nie leczy, nie zapobiega, a tuszuje efekty choroby, sama rodząc nowe kłopoty.

Wśród nauczycieli szkolnych i akademickich przeważa opinia, ze amnestia nie przyczyniła się na pewno do naprawy funkcji socjalizacyjnej egzaminu dojrzałości. Widzą w amnestii demobilizujące działanie antywychowawcze, które spowodowało, że w owych 25% znalazło się wielu uczniów, którzy po prostu, z rozmysłem nie przygotowywali się do zdawania egzaminu z jednego przedmiotu. „Uczniowie dostali sygnał, że jeden przedmiot mogą sobie bezkarnie odpuścić” – mówi dyrektor VIII LO w Krakowie („Dziennik”, 30.06 – 1.07. 2007). W tym samym numerze „Dziennika” znalazły się oceny amnestii sformułowane przez profesorów: Ireneusza Krzemińskiego, Wiesława Chrzanowskiego i dramatyczny list otwarty profesora Marcina Króla do premiera. Profesor Krzemiński uważa, że wyniki matury 2007 to skandal. Matura z powodu amnestii straciła swoją funkcję motywacyjną dla uczniów. Powinna być, jego zdaniem, silnym bodźcem do tego, by na egzaminie dać z siebie jak najwięcej. Nie powinna w żadnym przypadku uczyć lawirowania (polegającego np. na eliminacji jednego przedmiotu z listy „powtórki maturalnej”). Profesor Chrzanowski określa sytuację amnestii maturalnej lapidarnie: „Amnestia ma demoralizujący charakter i młodzież ją wykorzystała”. Dodajmy, że tym skwapliwiej, że wyższe szkoły działające na zasadach komercyjnych przyjmują kandydatów bez względu na wyniki egzaminu dojrzałości. Jest oczywiste, że amnestia wpłynęła także demotywująco na nauczycieli i rodziców abiturientów.

List prof. Marcina Króla dotyczy szerszego problemu. Profesor jest zdania, że poziom maturalnych pytań z wiedzy o społeczeństwie, historii i języka polskiego był niski, niektóre pytania nadawały się jego zdaniem raczej na egzamin gimnazjalny niż na maturę. „Jeżeli – pisze profesor- 25% uczniów nie zdołałoby ukończyć już nie liceum, ale nawet gimnazjum, to znaczy, że mamy do czynienia z całkowitym załamaniem jakości systemu oświatowego”. Profesor postuluje, aby nie zajmować się „nieroztropnymi mniej, lub bardziej nieroztropnymi, czy wręcz śmiesznymi poczynaniami odpowiedniego ministra” – a edukacją w ogóle, traktując wyniki matury jako wskaźnik jej kryzysu. Szkolnictwo i nauka polska, niedoinwestowanie i do tego bardzo źle zarządzane skazują Polskę, według słów profesora Króla, na zapaść intelektualną. List kończy się apelem do Premiera RP o zrozumienie rozmiaru grożącej tragedii narodowej i przeciwdziałaniu jej.

Wróćmy do wyników matury 2007. Najlepiej radzili sobie z zadaniami uczniowie liceów ogólnokształcących, w których maturę zdało 96% uczniów. W technikach maturę zdało 82%, w liceach profilowanych – 81%. Komentując tę sytuację dyrektor CKE zwraca uwagę, że w liceach profilowanych uczą się ci, którym najgorzej poszedł egzamin gimnazjalny. Nie liczy zatem na to, że licea te mogą wytworzyć wartość dodaną, to znaczy wykorzystać w sposób bardziej skuteczny niż w gimnazjum potencjał swoich uczniów. Do sprawy tej wrócimy.

Najtrudniejszymi egzaminami w 2007 roku okazała się fizyka z astronomią i matematyka. Fizykę zdało 77% uczniów, którzy do egzaminu przystąpili, matematykę 81%.Egzamin z matematyki na poziomie podstawowym zdało 84% maturzystów z liceów ogólnokształcących, 61% z liceów profilowanych i 69% z techników. Matematykę na poziomie rozszerzonym zdało 92% wybierających ten poziom maturzystów z liceów ogólnokształcących, 59% z liceów profilowanych i 77% z techników. Należy zwrócić uwagę, że w technikach i liceach ogólnokształcących maturę zdała większa liczba maturzystów, którzy podjęli trud egzaminu rozszerzonego, niż na poziomie podstawowym.

Dla uczniów liceów ogólnokształcących średni wynik egzaminu na poziomie podstawowym wynosi 47%. Średnie wyniki egzaminów z matematyki na maturze w 2007 roku w liceach profilowanych i technikach zdecydowanie są niskie. Średnia uczniów liceów profilowanych wynosi 34%34, znajduje się więc tuż ponad barierą 30%, średnia wyników dla techników - 38%. W przypadku liceów ogólnokształcących można zauważyć interesujące zjawisko: średni wynik egzaminu na poziomie rozszerzonym wynosi 52%, a więc jest wyższy o pięć punktów procentowych niż średni wynik egzaminu na poziomie podstawowym. Najwyraźniej w liceach ogólnokształcących następuje polaryzacja, uczniowie dzielą się na tych, którzy są w stanie podjąć skutecznie wyzwanie egzaminu na poziomie rozszerzonym i tych, którzy egzamin z matematyki traktują jako próbę zdania egzaminu z dowolnie wybranego przedmiotu. Prawidłowości tej nie obserwujemy w przypadku uczniów liceów profilowanych i techników. Tu średnie wyników egzaminu na poziomie rozszerzonym wynosiły odpowiednio: 23% w liceach profilowanych i 29% w technikach. Warto podkreślić, że dwie ostatnie wartości znajdują się poniżej granicy 30% i są znacząco niższe niż średnie wyniki z egzaminu na poziomie podstawowym.

W przypadku fizyki z astronomią występują jeszcze większe dysproporcje między liceami ogólnokształcącymi, profilowanymi i technikami. Fizykę z astronomią na poziomie podstawowym zdało 55% uczniów liceów ogólnokształcącego, 45% uczniów liceów profilowanych i tyle samo z techników. Fizykę z astronomią na poziomie rozszerzonym zdało odpowiednio 62%, 49% i 52%.

Średni wynik na poziomie podstawowym: 45% dla liceów ogólnokształcących, 25% dla profilowanych, 29% dla techników (średnie dla liceów profilowanych i techników poniżej granicy zdania egzaminu). Średnie wyniki na poziomie rozszerzonym wynosiły odpowiednio: 58%, 27% i 34% (średnia dla liceów profilowanych poniżej granicy zdania egzaminu).

W trzech porównywanych kategoriach szkół średnie wyniki egzaminu z fizyki z astronomią na poziomie rozszerzonym są wyższe niż na poziomie podstawowym.

Wyniki uczniów liceów profilowanych i techników trzeba traktować z wielką ostrożnością,  na poziomie rozszerzonym fizykę zdawało 2% abiturientów liceów profilowanych i 1% z techników.

Wydaje się, że osiągnięcia tegorocznych maturzystów nie robią wrażenia na przedstawicielach CKE i MEN, którzy uważają, że do roku 2010, gdy matematyka będzie obowiązkowa jest dużo czasu na przygotowanie „wyważonego egzaminu”(za: „Rzeczpospolita”, 30. 06.07).

Tymczasem, i pracownicy CKE i MEN, prawdopodobnie o tym wiedzą, nie o „wyważenie” egzaminu chodzi. Wyniki matury 2007 są przede wszystkim informacją, że niewydolne jest szkolnictwo średnie zawodowe. Jego problemów nie rozwiąże kontrola trudności narzędzia egzaminacyjnych. Licea profilowane i technika powinny być poddane szczegółowej diagnozie. Diagnoza taka powinna objąć także nauczanie w liceach uzupełniających, i technikach uzupełniających, w których wyniki matury w roku 2007 są znacznie niższe niż w liceach profilowanych i technikach. Inaczej mówiąc średnie szkolnictwo zawodowe wymaga szybkiej, ale precyzyjnie przygotowanej reformy. Jej częścią powinny być oczywiście prace, w wyniku których powstanie egzamin maturalny dla szkoły średniej zawodowej. Na razie straciliśmy dwa lata.

Po drugie - wyniki Matury 2007 są sygnałem, że nauczanie - szczególnie matematyki, fizyki i astronomii - nawet w liceach ogólnokształcących dalekie jest od doskonałości. Z prowadzonej przez egzaminatorów i specjalistów z CKE analizy rozwiązań zadań maturalnych z matematyki wynika, „że zdający (nie tylko ze średnich szkół zawodowych) poprawnie rozwiązywali typowe problemy o małym stopniu złożoności. W przypadku zadań nietypowych, bardziej złożonych widać, że maturzyści mają problemy już na etapie analizy zadania” (CKE, 2007). Zupełnie tak samo brzmi komentarz do rozwiązań zadań testu PISA 2003. Uczniowie dorośli, a spektrum ich umiejętności, czy bardziej „nieumiejętności” nie zmieniło się.

W tej sytuacji trudno będzie w roku 2010 roku osiągnąć wyznaczony przez Strategię Lizbońską wzrost o 15% liczby absolwentów studiów matematycznych, przyrodniczych i technicznych. Piętnastoprocentowy wzrost liczby absolwentów tego rodzaju studiów stanowi jeden z pięciu podstawowych wskaźników wywiązania się z zobowiązań w dziedzinie edukacji podjętych w Lizbonie35.  

Aneks do tego rozdziału:
Wykresy


32) O trzecim zaniedbaniu dotyczącym finansowania Alternatywnych Placówek Edukacji Przedszkolnej pisze Janina Zawadowska w rozdziale o wychowaniu.

33) Amerykanie są autorami tzw. „reguły - siedem”, twierdzą, że każdy dolar wydany na dobrą opiekę instytucjonalną małych dzieci zwraca się społeczeństwu siedmiokrotnie.

34) W sprawozdaniu CKE wyniki przedstawione są w postaci wskaźników procentowych, nie przeliczeniowych co nie pozwala najgłębsze analizy wyników, np. porównania matur 2006 i 2007.

35) Pozostałe cztery wskaźniki: ukończenie przez przynajmniej 85% młodych osób pełnej szkoły średniej, zmniejszenie o przynajmniej 20%, w porównaniu z rokiem 2000 odsetka 15-letnich uczniów mających słabe wyniki w czytaniu ze zrozumieniem, mniejszy niż dziesięcioprocentowy wskaźnik odpadu szkolnego, 12,5% populacji dorosłych biorących udział w ustawicznym kształceniu.


Otwórz rozdział w formcie Acrobat Reader (pdf)

<< WsteczSpis TreściDalej >>

Społeczny Monitoring Edukacji 2007