<< WsteczSpis TreściDalej >>

Irena Dzierzgowska

Rozdział 7. Zarządzanie strachem

1. Co oznacza termin „zarządzanie strachem”?

Terminu „zarządzanie strachem” nie znajdziemy w podręcznikach organizacji i zarządzania. Jednak jest to określenie trafne, które w sposób jednoznaczny ilustruje „filozofię” kierowania oświatą ministra Romana Giertycha.

Zarządzanie strachem wymaga spełnienia trzech warunków:

Scentralizowania władzy. Ustalenia wyraźnej, hierarchicznej struktury od góry do dołu, gdzie każdy zna swojego „pana” i wie, kogo ma słuchać. Ścisłego podporządkowania, ograniczenia autonomii i wolności niższych szczebli kierowania.

Używania języka nakazów, poleceń, a nawet gróźb. Zamiast dwukierunkowej komunikacji rozkazy przekazywane są jedynie z góry do dołu. Zarządzający na niższych szczeblach struktury nie są pytani o zdanie.

Przykładowego karania. Prezentowania w praktyce siły władzy. Szybkich decyzji personalnych, zwalniania osób nieposłusznych.

Te trzy warunki konsekwentnie realizowało Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Oświata jest mocno zhierarchizowana. Minister edukacji nadzoruje pracę kuratorów oświaty, kuratorzy kontrolują dyrektorów szkół, dyrektorzy mają za zadanie nadzorować i oceniać pracę nauczycieli, nauczyciele oceniają uczniów. Jedynym wyłomem w tej prostej drabinie podporządkowania są organy prowadzące szkoły, niezależne od administracji rządowej. Nic więc dziwnego, że Roman Giertych konsekwentnie starał się ograniczyć władzę samorządów lokalnych, zwiększając równocześnie kompetencje kuratorów oświaty.

W zhierarchizowanej strukturze edukacji łatwo jest zarządzać strachem. Celem ministra było prawdopodobnie przede wszystkim zastraszenie uczniów. Takie zamierzenia pobrzmiewają w większości wypowiedzi Romana Giertycha, w jego projektach dyscyplinowania szkół, w pomysłach na ośrodki pod szczególnym nadzorem, zestawach kar, zaostrzaniu prawa karnego. Pośrednie szczeble: nauczyciele, dyrektorzy i kuratorzy oświaty oczywiście musieli być równie posłuszni.

Przykładów zarządzania strachem jest wiele. Zastraszanie i grożenie można było usłyszeć w wypowiedziach ministra, można je również znaleźć w wielu fragmentach programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole”, programu, który w założeniu miał znacznie zwiększyć dyscyplinę nauki i pracy w szkołach. Budzeniu strachu i podporządkowaniu miały służyć „trójki”, wizytujące szkołę, których kontrola mogła kończyć się poleceniem opracowania programu naprawczego, a w przypadku nieposłuszeństwa nawet możliwym wnioskiem o odwołanie dyrektora szkoły. Świadectwem zarządzania strachem jest dążenie do silnej koncentracji władzy na szczeblu ministerstwa, odbieranie kuratorom oświaty autonomii i zawłaszczanie coraz większej liczby ich zadań. Listy pisane przez ministra często zawierają polecenia działań leżących bezpośrednio w gestii kuratorów. Przykładem może być również próba ograniczenia roli samorządów terytorialnych przy powoływaniu dyrektorów szkół. Wyrazem kierowania „silną ręką” jest nowe rozporządzenie o nadzorze pedagogicznym dające wizytatorom prawo do formułowania dowolnych wniosków i zaleceń, nie opartych na żadnych kryteriach. Minister próbował również, w nowelizowanej ustawie o systemie oświaty, zapisać sobie prawo do bezpośredniej kontroli w szkołach. Nieposłusznym grożono odwołaniem, kuratorzy Gdańska i Lublina odeszli po naciskach ministra Giertycha.

Czy zarządzanie strachem jest skuteczne? Trudno to jednoznacznie ocenić. Na pewno są przykłady działań kuratorów oświaty, dyrektorów szkół i nauczycieli, którzy nie tyle posłusznie i karnie starali się wykonywać odgórne polecenia, ale nawet usiłowali wyprzedzić oczekiwania „góry”. Tak zachował się wicedyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi sprzeciwiając się zawieszeniu planszy ilustrującej teorię ewolucji. Nadgorliwy dyrektor szkoły podstawowej w Pielgrzymowicach postanowił wprowadzić jednolity strój szkolny dla nauczycieli, a kuratorium świętokrzyskie zdecydowało zbadać agresję w przedszkolach, jak trzeba będzie to również przy udziale policjantów. Na szczęście równocześnie wielu nauczycieli i dyrektorów zachowało zarówno niezależność, jak i zdrowy rozsądek. Która postawa przeważa w oświacie: strach i posłuszeństwo, czy rozważny bunt – tego ocenić nie potrafimy.  

2. Zastraszanie – wydarzenia

Maj 2006

Czerwiec 2006

Lipiec 2006

Sierpień 2006

Listopad 2006

Grudzień 2006

Styczeń 2007

Luty 2007

Marzec 2007

Kwiecień 2007

Maj 2007

Czerwiec 2007

Lipiec 2007


Irena Dzierzgowska

Z „Monitora Edukacji”: Oświata według Franza Fiszera

29 kwietnia 2007

Wszystko wskazuje na to, że zanim jeszcze trójki Giertycha ruszyły do szkół, minister ustalił rezultat ich badań. I teraz kuratorzy i wizytatorzy dwoją się i troją, aby spełnić jego oczekiwania.

Trójki przeszły przez szkoły jak huragan. W błyskawicznym tempie wpadały do placówek, spotykały się z nauczycielami, rodzicami i uczniami. Przepytywały, przesłuchiwały i szły dalej. Pozostawiły protokoły, w których bardzo różnie podsumowały wyniki wizytacji.

Potem nastąpił drugi etap. Wizytatorzy mieli polecić niektórym szkołom przygotowanie programu naprawczego. Oczywiście tylko tym, które nie osiągają dostatecznych wyników wychowawczych.

Praktyka okazała się inna. Minister wyraźnie założył, że będzie co najmniej 7 tysięcy szkół, w których występuje agresja i przemoc. Wizytatorzy znaleźli się więc pod silną presją, aby tę liczbę potwierdzić, a może nawet przekroczyć. I zaczął się dziwny wyścig, kto wyda szkole najwięcej poleceń.

Historia tu opisana wydarzyła się naprawdę. To nie dowcip. Rzecz dzieje się w jednym z kuratoriów oświaty. Łatwo zrozumieć, że dla bezpieczeństwa głównej aktorki dramatu nie podamy ani województwa, ani żadnych nazwisk.

Tak się złożyło, że w rejonie jednej z pań wizytatorek wszystkie szkoły wypadły bardzo dobrze. Agresji nie było, dyrektorzy i nauczyciele dawali sobie radę, rodzice nie narzekali, dzieci były grzeczne. Wydawało się, że wizytatorkę czeka wysoka nagroda, bo przecież taki efekt był w jakiejś mierze również wynikiem jej pracy.

Tymczasem w połowie kwietnia do wizytatorów dotarło pisemne polecenie kuratora, aby do każdej nadzorowanej szkoły przesłać jeden z dwóch rodzajów pism – zalecenia tam, gdzie uchybienia dyscypliny były stosunkowo niewielkie lub decyzję z nakazem przygotowania programu naprawczego, w sytuacji, gdy w szkole efekty wychowawcze były niewystarczające. Przy czym w piśmie kuratora literalnie wyliczono wszystkie możliwe uchybienia szkoły, w tym również takie jak „niezrealizowanie programu wychowawczego, czego dowodem jest brak ewaluacji tego programu”.

Wizytatorka poprosiła o rozmowę z szefem. Niestety, nie pomogło jej tłumaczenie, że szkoły są po prostu bezpieczne i nie wymagają tworzenia dodatkowych programów naprawczych. Odpowiedź kuratora była jednoznaczna, w każdej szkole „coś się znajdzie”: jak nie wulgaryzmy, to kiepska frekwencja czy papierosy. Za możliwe uchybienie kurator uznał również niepowołanie koordynatora do spraw bezpieczeństwa, mimo iż takiego stanowiska nie ma w żadnym przepisie prawa. Na koniec zagroził, że wizytator, który twierdzi, że szkoła jest bezpieczna, bierze na siebie pełną odpowiedzialność i konsekwencje na przyszłość.

Dalszej dyskusji nie było. Po powrocie do pokoju pani wizytator znalazła na biurku kolejne pismo, w którym kurator ustalił termin wydania szkole poleceń na początek maja. Nie pomogły zastrzeżenia, że nie jest to dobry czas, że matury, egzaminy itp. Trzeba się spieszyć, bo ministerstwo czeka na raporty z poszczególnych województw.

Przypomnijmy: jeśli dyrektor szkoły nie opracuje programu naprawczego, nie uwzględni w nim uwag i wniosków kuratora, albo nie uzgodni z kuratorem harmonogramu realizacji programu, kurator może wnioskować do organu prowadzącego szkołę o odwołanie dyrektora i wniosek taki jest dla organu wiążący.

Co wynika z tej historii? Oto kuratorzy oświaty zastosowali silne naciski na wizytatorów po to, aby uwiarygodnić wystąpienia ministra Giertycha, który wielokrotnie podkreślał dramatyczną skalę szkolnych nieprawidłowości.

Franz Fiszer miał powiedzieć kiedyś, że w Polsce nie będzie porządku, dopóki nie rozstrzela się dwudziestu tysięcy łajdaków. – A jeśli tylu się nie znajdzie? – zapytał ktoś życzliwy – Wtedy resztę dobierze się z uczciwych – odpowiedział Fiszer.

Ale... To był tylko dowcip, panie Ministrze. Proszę nie traktować tego tak poważnie.  

Studium przypadku – Strach w kuratoriach

W czerwcu 2007 roku redakcja Monitora wystosowała imienne listy do szesnastu kuratorów oświaty. Powodem były doniesienia prasowe, z których wynikało, że w czasie konkursów na stanowiska dyrektorów od kandydatów żądano oświadczeń lustracyjnych. W listach zapytywaliśmy, czy kuratorzy wiedzą o takich sytuacjach. Drugie pytanie dotyczyło nakazu powoływania w szkołach koordynatorów do spraw bezpieczeństwa i ewentualnych konsekwencji grożących dyrektorom, którzy się do takiego polecenia nie zastosują.

Od 11 do 30 lipca do redakcji wpłynęło 14 pism, zabrakło odpowiedzi kuratora wielkopolskiego i podlaskiego.

Analiza treści i formy pism prowadzi do interesujących wniosków.

  1. Sześć listów jest identycznych, każdy akapit, każde słowo, nawet każdy przecinek i kropka stoją w tym samym miejscu.
  2. W jednym piśmie brakuje kilku środkowych akapitów, początek i koniec jest analogiczny jak w poprzednich odpowiedziach.
  3. Jeden z listów ma nieco inną redakcję początkową, dwa ostatnie akapity są dokładnym odwzorowaniem poprzednich pism.
  4. Trzy odpowiedzi wykazują daleko idącą zbieżność, około 40 – 60% z innymi listami, kilka zdań ma w nich jednak oryginalny charakter.
  5. Trzy pisma mają tą samą treść, ale forma jest w każdym przypadku nieco inna.

Podsumowując, jedenaście na czternaście pism wykazuje zbieżność treści i formy, która w żadnym wypadku nie może być przypadkowa. Listy te musiały powstać na bazie wspólnej wersji.

Nieprawdopodobne wydaje się, aby kuratorzy oświaty postanowili ustalić jednolitą odpowiedź na pismo redakcji. Do ich urzędów wpływa dziennie bardzo wiele listów i zapewne na wszystkie kurator odpowiada bez zbędnych konsultacji. Pytania Monitora nie były ani trudne, ani szczególnie podchwytliwe, dotyczyły błahych, rutynowych zagadnień.

Istnieją zatem dwa, prawdopodobne sposoby wyjaśnień.


Otwórz rozdział w formcie Acrobat Reader (pdf)

<< WsteczSpis TreściDalej >>

Społeczny Monitoring Edukacji 2007