| << Wstecz | Spis Treści | Dalej >> |
13 sierpnia 2007 roku Roman Giertych traci stanowisko ministra edukacji narodowej. Jego następcą, kolejnym, czternastym ministrem licząc od 1989 roku zostaje prof. Ryszard Legutko.
Nowy minister rozpoczął urzędowanie obiecując spokój i rozważne działania. Istotnie, konferencji prasowych zrobiło się znacznie mniej. Zmiany kadrowe w ministerstwie i podległych mu placówkach były minimalne. Miejsce Mirosława Orzechowskiego na stanowisku sekretarza stanu zajął Andrzej Waśko. Zmienił się, co oczywiste, cały skład gabinetu politycznego ministra. Lecz poza tym żadnej rewolucji kadrowej nie było, pozostali poprzedni wiceministrowie, dyrektor generalny i wszyscy dyrektorzy departamentów.
Jeden fakt wydał nam się zabawny. Ze strony internetowej MEN zniknął list Romana Giertycha, w którym żegna się z resortem. Pozostały wszystkie inne listy, które Giertych tak chętnie podpisywał, tego ostatniego nie ma nawet w archiwum.
Redakcja Monitora
przesłała nowemu ministrowi list z gratulacjami w związku z objęciem
stanowiska. Do listu dołączona została analiza działań, które
powinny zostać podjęte, aby „posprzątać” po ministrze Giertychu
Wrzesień (do 15.09.2007)
Gdy tekę ministra edukacji stracił Roman Giertych wydawało się, że może już być tylko lepiej. Nadal nam się tak wydaje, ale... Przyszłość jest niejasna, a jej przewidywanie, to jak wróżenie z fusów.
Mianowanie ministrem Ryszarda Legutki nawiązuje do tradycji powoływania na to stanowisko profesorów. Cóż kiedy ta zasada słuszna była w czasie, gdy MEN zajmował się również wyższymi uczelniami. Teraz sytuacja jest inna i na czele resortu dobrze byłoby mieć fachowca, który zna strukturę i sposób zarządzania oświatą. Lecz to niewielki zarzut, bo minister Legutko istotnie od wielu lat interesował się edukacją i dużo o niej pisał. Janina Zawadowska kilkakrotnie polemizowała z obecnym ministrem. Mam przed sobą jej tekst z 2002 roku, który świetnie ukazuje przekonania i idee pana profesora. Oto znaczący fragment:
„Ale i w tej sprawie R. Legutko ma inne zdanie: Przyczyną „obiektywną” upadku oświaty jest jej... masowość!!! „Jeśli chcemy masowości to będziemy mieć szkołę..., w której następuje równanie do stale obniżającego się dolnego poziomu..”. Powszechność nauczania, jedno z najważniejszych osiągnięć XX wieku, to niepotrzebne wpychanie ciemnych mas na salony kultury! Święta racja, Panie Profesorze, zamknijmy licea, zostawmy 2% szkół kończących się maturą. Wpuśćmy tam 2% najzdolniejszej młodzieży! I naprawdę będzie świetnie! Poziom będzie w nich nadzwyczajny! Nawiążemy do tradycji z ostatnich 200 lat! Zwłaszcza z początków tej epoki!”
Pan Ryszard Legutko ma ugruntowane poglądy na temat edukacji i jasne plany dotyczące koniecznych zmian. Wyliczmy najważniejsze:
„Pomysł uczenia antykoncepcji w szkołach wydaje mi się śmieszny. Tak jak śmieszne mi się wydawało, by w szkole uczyć wypełniania PIT-ów. Nie, w szkole nie powinno się uczyć wypełniania PIT-ów. Są różne możliwości nauczenia się jednego i drugiego poza szkołą ...(...) Ja nawet nie wiem, jakijest spodziewany efekt edukacji seksualnej. Mniejsza ilość niechcianych ciąż? (...) W niektórych krajach to jest tak: kiedy młoda dama dostaje pierwszy okres, to mama zabiera ją do lekarza, który jej przepisuje pigułkę. I nie ma niechcianych ciąż. Po co to całe zawracanie głowy z edukacją seksualną w szkole? Edukuje ją mama i lekarz. Inne mamy wolą inaczej edukować w tym zakresie. Nie angażujmy w to szkoły, bo to materia indywidualna, rodzinna i środowiskowa. Zwolennicy edukacji seksualnej zrobili z niej coś w rodzaju nowej religii, i dlatego wywołują stałe konflikty światopoglądowe. Takich konfliktów trzeba unikać”
(Wywiad Adama Leszczyńskiego z Ryszardem Legutko, „Gazeta Wyborcza”, 4 września 2007).
| << Wstecz | Spis Treści | Dalej >> |