Spontanicznie zorganizowali się rodzice sześciolatków. Z jednej strony należy uznać, że ich aktywność to bardzo dobry znak. Do tej pory szkoły raczej narzekały, że rodzice są bierni i w niewielkim stopniu zainteresowani edukacją swoich dzieci. Z drugiej szkoda, że działalność rodziców skupia się tylko na proteście. Można sobie wyobrazić, że rodzice wygrają i MEN wycofa się z pomysłu obniżenia wieku obowiązku szkolnego. I co wtedy? W szkole nic się nie zmieni, a dzieci dziś protestujących za kilka lat uczyć się będą w tych samych kiepskich warunkach, na które teraz narzekają. Dodatkowym niebezpieczeństwem jest rozpoczęte już upolitycznienie konfliktu. Za chwilę skutecznie uniemożliwi to jakiekolwiek porozumienie merytoryczne.
Może jeszcze jest czas i przestrzeń dla porozumienia? Może jest szansa i na miękkie rozpoczęcie reformy w zaplanowanym terminie i na dobre warunki nauki sześciolatków? Może, ale wymagałoby to ogromnej determinacji decydentów, bardzo szybkich działań, konsekwencji. Że o dobrej woli z obu stron nie wspomnę.
- Projekt nowelizacji ustawy powinien pojawić się natychmiast i dotyczyć tylko obniżenia wieku obowiązku szkolnego. Ze względu na rangę sprawy i na zainteresowanych należy odłożyć na następny etap inne, planowane zmiany. Nie wikłać się teraz równocześnie w spory na temat nadzoru, kompetencji różnych instytucji itp. Skupić się na jednej, najważniejszej zmianie, zapisać ją w przystępny sposób i zacząć debatować nad konkretnymi przepisami.
- Projekt zmiany ustawy musi się pojawić w pakiecie ze wszystkimi niezbędnymi rozporządzeniami: podstawą, ramowymi planami, kwalifikacjami nauczycieli itp. Nie wiem, w jakiej formie MEN planuje opisanie standardów wyposażenia szkół (jeśli to będzie jedynie informacja, to różne samorządy potraktują ją w różny sposób, nie zawsze poważnie).
- Konieczna jest natychmiastowa decyzja w sprawie zmiany przeznaczenia środków UE. Zgodnie z informacją zamieszczoną na stronie MEN „W wyniku realizacji Programu polska oświata uzyska wsparcie z EFS w wysokości 2,3 mld Euro (Priorytet III „Wysoka jakość systemu oświaty” - ponad 855 mln EUR z EFS i Priorytet IX „Rozwój wykształcenia i kompetencji w regionach” – około 1.448 mln EUR z EFS).” To ogromne pieniądze dostępne w latach 2007-2013. MEN powinien uznać za sprawę najwyższej wagi rozpoczęcie procedury skierowania znacznej części funduszy na wsparcie działań związanych z sześciolatkami i na upowszechnienie wychowania przedszkolnego.
- W analizach i opiniach Monitora wielokrotnie pisaliśmy, że samo hasło „Upowszechnienie przedszkoli” nie wystarczy. Trzeba zakładać, że gminy, w których nie ma ani jednego przedszkola nie są nieprzychylne tym placówkom, ale po prostu realnie nie mają żadnych możliwości finansowych. Hasła i zaklęcia nie pomogą. Państwo musi przeanalizować bardzo szczegółowo sytuację tych gmin i zdecydować, w jakiej formie może im pomóc. Wydaje się, że niezbędna jest specjalnie kierowana „wyrównawcza subwencja przedszkolna” przekazywana samorządom według ściśle określonych kryteriów.
- Pogłębiająca się rozbieżność w poglądach na reformę wynika między innymi z braku rzetelnych danych. Rodzice, podając wiele przykładów, twierdzą, że szkoły nie są i będą przygotowane do września 2009. MEN odwrotnie, przekonuje, że już dziś „zerówki” mieszczące się w szkołach stwarzają dzieciom dobre warunki. Czy nie można tego po prostu sprawdzić – rozesłać do wszystkich gmin ankietę, z prośbą o szybkie przekazanie informacji? Przypominam sobie, że przed reformą 1999 roku MEN otrzymało od wszystkich gmin w Polsce dane na temat organizacji szkół, możliwości tworzenia gimnazjów, w tym inwestycji i remontów, dodatkowych etatów, kosztów dowożenia uczniów itp.
- Dopiero zebranie informacji z gmin umożliwi MEN zaplanowanie jakie środki będą niezbędne na wsparcie gmin, ale również pozwoli na określenie kryteriów podziału tych środków między poszczególne jednostki samorządu terytorialnego.
- Jeśli założyć, że do końca grudnia gotowe będą wszystkie akty prawne, to możliwa będzie, chociaż bardzo szybka praca nad programami i podręcznikami. Wydawcy zdążą, problem jednak polega na tym, żeby po pierwsze pośpiech nie obniżył jakości, a po drugie, zdążyć jeszcze zapoznać nauczycieli z tymi programami.
- Od listopada powinny, szeroką falą, ruszyć kaskadowe szkolenia dla nauczycieli. Mamy już pewne doświadczenie z lat 1998-1999 i z programu „Nowa Szkoła”. Tym razem szkolenia muszą objąć dyrektorów przedszkoli i szkół oraz nauczycieli klas pierwszych. Szkolenia powinny dotyczyć takich zagadnień, jak nowe programy, metody pracy z małymi dziećmi, indywidualizacja pracy z dzieckiem, kontakt z rodzicami itp.
- Rodzicom sześciolatków może być niezbędna pomoc przy podejmowaniu decyzji o terminie rozpoczęcia nauki przez ich dziecko. Chcą i mają prawo wiedzieć czy dziecko jest dojrzałe do nauki w szkole – powinni możliwie szybko uzyskać informację, kto i w jakim trybie może dziecko przebadać. Przy czym największy problem będzie dotyczył tych sześciolatków, które nie chodziły do przedszkola. Zorganizowanie sieci dostępnego, bezpłatnego doradztwa jest ważnym i pilnym obowiązkiem MEN.
- Najpóźniej od lutego we wszystkich gminach powinna być prowadzona bezpośrednia kampania informacyjna dla rodziców. Samorządy mają dane demograficzne, mają ewidencję ludności i mogą organizować spotkania rodziców sześciolatków, najlepiej w rejonowej szkole podstawowej. Spotkania muszą mieć charakter informacyjny, rodzice powinni zobaczyć warunki i wyposażenie szkoły, sali lekcyjnej i świetlicy. Dopiero wtedy, do około 15 marca powinni decydować o terminie rozpoczęcia nauki przez dziecko.
- Szkoły podstawowe muszą się przygotować na przyjęcie sześciolatków. Wyposażenie jest, oczywiście ważne, ale najważniejszy jest klimat. Dyrektorzy mogą wydać dla najmłodszych zabawne książeczki o szkole, komiksy, albumy ze zdjęciami. Mogą, już wiosną, zapraszać dzieci na specjalne lekcje – zabawy, na pikniki, zawody sportowe itp. Im bardziej sześciolatki oswoją się ze szkołą, tym lepszy będzie ich start we wrześniu.
- Ministerstwo Edukacji Narodowej powinno od zaraz zintensyfikować swoje działania informacyjno – promocyjne, zwłaszcza kierowane do rodziców. Potrzebna są niekonwencjonalne metody. Może wystąpienia telewizyjne, filmiki, spoty reklamowe, listy, książeczki? Celem kampanii ma być przede wszystkim rzetelna, dobra informacja.
- Wydaje się również konieczne porozumienie MEN z opozycją. Trzeba przypomnieć, że wszystkie partie, zarówno PiS, jak i Lewica miały w swoich programach postulat obniżenia wieku obowiązku szkolnego. Jest bardzo prawdopodobne, ze odłożenie reformy o kilka lat spowoduje jej zaniechanie. Zwłaszcza, że w międzyczasie odbędą się wybory, być może zmieni się partia rządząca, a nowy rząd mocno się zastanowi zanim zdecyduje się na niepopularne decyzje.
- Wreszcie apelujemy do rodziców. Macie pełne prawo stawiać żądania w sprawie nauki swoich dzieci. Ale może warto robić to w nieco inny sposób. Gdyby tak powstała spośród Państwa kilkuosobowa grupa monitorująca przygotowania do reformy. Taki zespół mógłby określić swoje oczekiwania w stosunku do MEN i samorządów, terminy ich realizacji i kryteria oceny. Zespół spotykałby się raz w miesiącu lub częściej z przedstawicielami MEN i przekazywałby pozostałym rodzicom wiarygodne informacje z pierwszej ręki. Mógłby również na bieżąco zgłaszać postulaty i oczekiwania na temat niezbędnych działań.
Jesteśmy przekonani, że wszyscy, pani Minister Katarzyna Hall, politycy, samorządowcy, dyrektorzy szkół i nauczyciele, a przede wszystkim rodzice mają ten sam cel – stworzenie dzieciom najlepszych warunków radosnej, bezpiecznej nauki w szkole. A jeśli tak, to porozumienie jest możliwe.
Zobacz też:
Spory o obniżenie wieku obowiązku szkolnego – kilka odsłon
Wybrane komentarze czytelników
Niestety założenie autorki tekstu, że to my rodzice postępujemy niewłaściwie i nie chcemy współpracować z góry skazuje ten apel na klęskę.
Uprzejmie informuję, że uczestniczyłam w spotkaniu z minister Hall w czasie debaty w biurze RPD. Ani min. Hall, ani Ligia Krajewska nie podjęły partnerskiej rozmowy- na zadawane pytania uzyskaliśmy wymijające odpowiedzi a część pytań została całkowicie pominięta. Wszyscy uczestnicy debaty mieli przydzielony czas 7 minut na przedstawienie swojego stanowiska, jedynie min. Hall 20 minut, a wśród dwojga rodziców jako pełnoprawnych uczestników debaty głos przydzielono ... tylko jednej osobie! To doskonale obrazuje jakiego rodzaju "partnerstwo" czekałoby na rodziców we współpracy z MEN. Minister Hall podczas debaty stwrierdziła, że nic nie wie o żadnych naszych pismach (w których właśnie prosimy o odpowiedź na konkretne nurtujące nas pytania i jasno precyzujemy czego oczekujemy od MEN w kwestii projektu obniżenia wieku obowiązku szkolnego), być może zaginęły, a może za dużo pism przychodzi... Padło pierwszy raz "przepraszam" i... to wszystko! żadnej deklaracji, że odpowiedź w końcu dostaniemy- gdy tymczasem pismo to minister Hall otrzymała osobiście ode mnie 2 tygodnie temu w Gdańsku, wcześniej zostało wręczone przedstwicielowi MEN w czasie protestu pod MEN, a jeszcze wcześniej Tomasz Elbanowski z akcji Ratuj Maluchy również dostarczył je Pani minister - tylko, że pozostawiła je na stole i wyszła z sali... MEN stale też zapowiada w mediach, że jest chętne do rozmów i -jednocześnie- że w projekcie już żadnych zmian nie będzie. A my, rodzice, chcemy dobrego projektu, dobrego prawa, dobrych narzędzi do monitorowania wprowadzania reformy przez samorządy i dyrekcje szkół, a nie ciągłego donoszenia i poprawiania, gdy już dzieciom będzie dziać się krzywda!
Proszę zatem nie liczyć na naszą chęć do współpracy, jeśli to MEN już teraz nie spotyka się z rodzicami, którzy protestują, nie udziela nam wiarygodnych informacji, nie uwzględnia zgłaszanych postulatów ani nie chce zwracać uwagi na nasze oczekiwania wręcz deprecjonując nasze działania na rzecz dobra naszych dzieci.
MEN poważnie nadszarpnęło zaufanie rodziców swoją butą, lekceważeniem i byciem ponad protestem społecznym. Żeby zaufanie odzyskać nie wystarczy uchwalić zmiany i prosić o współpracę- takie prośby są dla nas nadal ministerialnym pustosłowiem.
Maja Majewska-Kokoszka
www.forumrodzicow.pl
